<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: Dzieci i literatura - Pikinini</title>
	<atom:link href="https://blog.dwakoziolki.pl/category/dzieci-i-literatura/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://blog.dwakoziolki.pl/category/dzieci-i-literatura/</link>
	<description>Blog o dzieciństwie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Jul 2020 17:04:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.2</generator>
	<item>
		<title>Mama zawsze wraca</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 May 2020 10:04:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=9092</guid>

					<description><![CDATA[<p>Książkę &#8220;Mama zawsze wraca&#8221; Agaty Tuszyńskiej z ilustracjami Iwony Chmielewskiej i opowieścią Zosi Zajczyk (Yael Rosner) przeczytałam siedząc w domu, w czasie kiedy nasz świat opanował strach przed koronawirusem. Słowa #zostańwdomu i #będziedobrze zyskują jednak zupełnie inną perspektywę z punku widzenia lektury, którą chciałam Wam polecić. Będąc w domu, mam przy sobie wszystko czego mi potrzeba, duży dom, ogród, jedzenie, książki, internetowe okno na świat i bliskość rodziny. Mała Zosia Zajczyk, ukrywana przez matkę w piwnicy warszawskiego getta miała tylko jedną z tych rzeczy. Bliskość matki. Chyba nikt z nas nie potrafi wyobrazić sobie trzylatki, która spędza samotnie wiele miesięcy w ciemnym pomieszczeniu i udaje jej się przeżyć oraz zachować z tego czasu ciepłe wspomnienia. Wszystko to zawdzięcza właśnie bliskości z matką i jak się okazuje nie musiała ona oznaczać ciągłej fizycznej obecności. Dzięki swej pomysłowości, Natalia Zajczyk stworzyła dla swej córki świat zupełnie inny niż ten rzeczywisty. Przenikały się w nim wyobraźnia i kreatywna zabawa, z trudem zorganizowana ze skrawków dostępnych rzeczy. Dziecięcych historii z czasu holokaustu przeczytałam już wiele ale jak się okazuje każda jest szczególna. Opowieść małej Zosi jest bardzo szczególna. Podobnie zresztą jak wyjątkowa jest książka, w której się znalazła. Polecam również zajrzeć na stronę Instytutu [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/">Mama zawsze wraca</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Książkę<strong> &#8220;Mama zawsze wraca&#8221;</strong> Agaty Tuszyńskiej z ilustracjami Iwony Chmielewskiej i opowieścią Zosi Zajczyk (Yael Rosner) przeczytałam siedząc w domu, w czasie kiedy nasz świat opanował strach przed koronawirusem. Słowa #zostańwdomu i #będziedobrze zyskują jednak zupełnie inną perspektywę z punku widzenia lektury, którą chciałam Wam polecić.</p>
<p><span id="more-9092"></span></p>
<p>Będąc w domu, mam przy sobie wszystko czego mi potrzeba, duży dom, ogród, jedzenie, książki, internetowe okno na świat i bliskość rodziny. Mała Zosia Zajczyk, ukrywana przez matkę w piwnicy warszawskiego getta miała tylko jedną z tych rzeczy. Bliskość matki. Chyba nikt z nas nie potrafi wyobrazić sobie trzylatki, która spędza samotnie wiele miesięcy w ciemnym pomieszczeniu i udaje jej się przeżyć oraz zachować z tego czasu ciepłe wspomnienia.</p>
<p>Wszystko to zawdzięcza właśnie bliskości z matką i jak się okazuje nie musiała ona oznaczać ciągłej fizycznej obecności. Dzięki swej pomysłowości, Natalia Zajczyk stworzyła dla swej córki świat zupełnie inny niż ten rzeczywisty. Przenikały się w nim wyobraźnia i kreatywna zabawa, z trudem zorganizowana ze skrawków dostępnych rzeczy.</p>
<p>Dziecięcych historii z czasu holokaustu przeczytałam już wiele ale jak się okazuje każda jest szczególna. Opowieść małej Zosi jest bardzo szczególna. Podobnie zresztą jak wyjątkowa jest książka, w której się znalazła.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9102" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1.jpg" alt="Agata Tuszyńska książka" width="988" height="988" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1.jpg 988w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1-300x300.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1-768x768.jpg 768w" sizes="(max-width: 988px) 100vw, 988px" /></p>
<p>Polecam również zajrzeć na stronę Instytutu Yad Vashem (<a href="https://www.yadvashem.org/education/educational-materials/learning-environment/online-educational-unit/my-doll-rozner.html" target="_blank">TUTAJ</a>), gdzie można znaleźć ciekawie opracowane wspomnienia Zosi, wraz z materiałam edukacyjnymi dla nauczycieli i dla dzieci.  Tam wciąż mieszka również lalka Zuzia, która wraz ze swą małą przyjaciółka przetrwała zagładę.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9104" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/3.jpg" alt="Lalka Zuzia Zosi Zajczyk" width="717" height="562" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/3.jpg 717w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/3-300x235.jpg 300w" sizes="(max-width: 717px) 100vw, 717px" /></p>
<p>Książkę w sklepie Pikinini znajdziecie <a href="https://www.pikinini.pl/nowosci/ksiazka_mama_zawsze_wraca" target="_blank">TUTAJ</a></p>
<p><em>Agata Tuszyńska, Iwona Chmielewska &#8220;Mama zawsze wraca&#8221;, Wydawnictwo Dwie Siostry 2020</em></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/">Mama zawsze wraca</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kurka Pstrokatka (i dziadek i babka)</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/kurka-pstrokatka-dziadek-babka/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/kurka-pstrokatka-dziadek-babka/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2020 19:23:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=9075</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wszyscy trzej sympatyczni bohaterowie tej starej bajki, mieszkają na rosyjskiej wsi. Choć nigdy takiej wsi nie odwiedziłam, mam wrażenie, że jej atmosfera często towarzyszyła mojemu dzieciństwu. Wydawano wtedy wiele baśni i książek z obszaru Związku Radzieckiego, większość bogato ilustrowanych. Lubiłam je oglądać, niosły ze sobą pewną egzotykę i tajemnicę! &#8220;Kurkę Pstrokatkę&#8221;, kolejną po &#8220;Czerwonym Kapturku&#8221; książeczkę typu pop-art, którą Wam w całości prezentuję, wydano w Moskwie (roku nie podano). Babcia i dziadek noszą łykowe łapcie, jedzą z jednej miski, mieszkają w krytej strzechą białej chatce nieopodal brzozowego lasu. Dziadek gra na bałałajce, jego sąsiad na harmonii a babcia tańcuje z chusteczką w dłoni. Ach i jeszcze coś najbardziej niesamowitego dla mnie jako dziecka &#8211; babcia śpi na piecu! To bardzo popularna forma nocnego wypoczynku w rosyjskich bajkach i baśniach, która jednak bardzo mnie kiedyś ciekawiła. Książka przetrwała wszystkie moje i mojej siostry nią fascynacje w dość dobrej kondycji. Może dlatego, że jej ruchome elementy nie są zbyt skomplikowane. Zapraszam więc do lektury! Jeśli chcecie przeczytać książeczkę wraz ze mną i zobaczyć poszczególne rozkładówki w ruchu, zajrzyjcie na zapisanych relacji (Baśnie) na Instagramie Pikinini.</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/kurka-pstrokatka-dziadek-babka/">Kurka Pstrokatka (i dziadek i babka)</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wszyscy trzej sympatyczni bohaterowie tej starej bajki, mieszkają na rosyjskiej wsi. Choć nigdy takiej wsi nie odwiedziłam, mam wrażenie, że jej atmosfera często towarzyszyła mojemu dzieciństwu. Wydawano wtedy wiele baśni i książek z obszaru Związku Radzieckiego, większość bogato ilustrowanych. Lubiłam je oglądać, niosły ze sobą pewną egzotykę i tajemnicę!</p>
<p><span id="more-9075"></span></p>
<p><strong>&#8220;Kurkę Pstrokatkę&#8221;</strong>, kolejną po &#8220;Czerwonym Kapturku&#8221; książeczkę typu pop-art, którą Wam w całości prezentuję, wydano w Moskwie (roku nie podano). Babcia i dziadek noszą łykowe łapcie, jedzą z jednej miski, mieszkają w krytej strzechą białej chatce nieopodal brzozowego lasu. Dziadek gra na bałałajce, jego sąsiad na harmonii a babcia tańcuje z chusteczką w dłoni. Ach i jeszcze coś najbardziej niesamowitego dla mnie jako dziecka &#8211; babcia śpi na piecu! To bardzo popularna forma nocnego wypoczynku w rosyjskich bajkach i baśniach, która jednak bardzo mnie kiedyś ciekawiła. Książka przetrwała wszystkie moje i mojej siostry nią fascynacje w dość dobrej kondycji. Może dlatego, że jej ruchome elementy nie są zbyt skomplikowane.</p>
<p>Zapraszam więc do lektury!</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9080" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/2.jpg" alt="O kurce Pstrokatce" width="979" height="652" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/2.jpg 979w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/2-300x200.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/2-768x511.jpg 768w" sizes="(max-width: 979px) 100vw, 979px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9081" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/3.jpg" alt="Kurka zniosła jajeczko" width="980" height="435" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/3.jpg 980w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/3-300x133.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/3-768x341.jpg 768w" sizes="(max-width: 980px) 100vw, 980px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9082" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/4.jpg" alt="A Pstrokatka gdacze" width="979" height="652" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/4.jpg 979w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/4-300x200.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/04/4-768x511.jpg 768w" sizes="(max-width: 979px) 100vw, 979px" /></p>
<p>Jeśli chcecie przeczytać książeczkę wraz ze mną i zobaczyć poszczególne rozkładówki w ruchu, zajrzyjcie na zapisanych relacji (Baśnie) na <a href="https://www.instagram.com/pikinini.pl/" target="_blank">Instagramie Pikinini</a>.</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/kurka-pstrokatka-dziadek-babka/">Kurka Pstrokatka (i dziadek i babka)</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/kurka-pstrokatka-dziadek-babka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zapraszamy na kawę z Czerwonym Kapturkiem</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/zapraszamy-kawe-czerwonym-kapturkiem/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/zapraszamy-kawe-czerwonym-kapturkiem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Mar 2020 21:11:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[baśnie]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=9046</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lubimy spędzać czas ze starymi książkami, z którymi wiążą się nasze wspomnienia z dzieciństwa. &#8220;Czerwony Kapturek&#8221;, którego chciałabym Wam dziś bliżej pokazać, to książka typu pop-up, z którą &#8211; jak widać po poszczególnych kartach &#8211; byłam mocno związana. Poszczególne sceny są już mocno sfatygowane. A to Czerwony Kapturek nie umie się schować za drzewem, a to wilk zamiast groźnie kłapać paszczą, po prostu mdleje. Najważniejsze są jednak zachowane emocje, które przy każdym przewróceniu kart, wracają do mnie we wspomnieniach. Książka została wydana w Pradze, w roku 1974. Czytałam ją w Instastories (próbując manewrować ruchomymi elementami). Jeśli korzystacie z Instagrama, znajdziecie fragmenty w zapisanych relacjach. Na blogu za to, możecie bliżej przyjrzeć się poszczególnym ilustracjom. Być może ktoś z Was też miał taką książkę w dzieciństwie? Zapraszam do wspólnej lektury. Jak widzicie uwielbiamy Czerwonego Kapturka więc musieliśmy zaprosić go do Pikinini. Jeśli będzie szukać go w sklepie, znajdziecie go w TUTAJ (Zabawy z Literaturą &#8212; &#62; Baśnie)</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/zapraszamy-kawe-czerwonym-kapturkiem/">Zapraszamy na kawę z Czerwonym Kapturkiem</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Lubimy spędzać czas ze starymi książkami, z którymi wiążą się nasze wspomnienia z dzieciństwa.<strong> &#8220;Czerwony Kapturek&#8221;</strong>, którego chciałabym Wam dziś bliżej pokazać, to książka typu pop-up, z którą &#8211; jak widać po poszczególnych kartach &#8211; byłam mocno związana.</p>
<p><span id="more-9046"></span></p>
<p>Poszczególne sceny są już mocno sfatygowane. A to Czerwony Kapturek nie umie się schować za drzewem, a to wilk zamiast groźnie kłapać paszczą, po prostu mdleje. Najważniejsze są jednak zachowane emocje, które przy każdym przewróceniu kart, wracają do mnie we wspomnieniach. Książka została wydana w Pradze, w roku <strong>1974</strong>. Czytałam ją w Instastories (próbując manewrować ruchomymi elementami). Jeśli korzystacie z Instagrama, znajdziecie fragmenty w zapisanych relacjach. Na blogu za to, możecie bliżej przyjrzeć się poszczególnym ilustracjom. Być może ktoś z Was też miał taką książkę w dzieciństwie? Zapraszam do wspólnej lektury.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9050" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/2-2.jpg" alt="Czerwony Kapturek w lesie" width="988" height="658" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/2-2.jpg 988w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/2-2-300x200.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/2-2-768x511.jpg 768w" sizes="(max-width: 988px) 100vw, 988px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9051" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/3-2.jpg" alt="Czerwony Kapturek u babci" width="988" height="658" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/3-2.jpg 988w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/3-2-300x200.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/3-2-768x511.jpg 768w" sizes="(max-width: 988px) 100vw, 988px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9052" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/4-2.jpg" alt="Wilk pożarł Czerwonego Kapturka" width="988" height="658" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/4-2.jpg 988w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/4-2-300x200.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/4-2-768x511.jpg 768w" sizes="(max-width: 988px) 100vw, 988px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9053" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/5-2.jpg" alt="W" width="988" height="741" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/5-2.jpg 988w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/5-2-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/5-2-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 988px) 100vw, 988px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9054" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/6-1.jpg" alt="Dwie dzierki w nosie skończyło się" width="988" height="741" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/6-1.jpg 988w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/6-1-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/03/6-1-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 988px) 100vw, 988px" /></p>
<p>Jak widzicie uwielbiamy Czerwonego Kapturka więc musieliśmy zaprosić go do Pikinini. Jeśli będzie szukać go w sklepie, znajdziecie go w <a href="https://www.pikinini.pl/zabawy_z_literatura/basnie/czerwony_kapturek" target="_blank">TUTAJ </a>(Zabawy z Literaturą &#8212; &gt; Baśnie)</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/zapraszamy-kawe-czerwonym-kapturkiem/">Zapraszamy na kawę z Czerwonym Kapturkiem</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/zapraszamy-kawe-czerwonym-kapturkiem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dziecięce płyty nagrobne</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/dzieciece-plyty-nagrobne/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/dzieciece-plyty-nagrobne/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2016 15:23:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci i sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=8560</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lektura tej książki łączy się dla mnie z dziecięcym epitafium, które odkryłam kiedyś w kościele farnym w Kościanie. Jego zdjęcie zamieściłam dwa lata temu na blogu, a po jakimś czasie napisała do mnie pani Małgorzata Stankiewicz, z prośbą o wykorzystanie tej fotografii w swej pracy o dawnych nagrobkach dzieci. Tak trafiło do mnie jej fascynujące opracowanie. Dużą jego część zajmują zdjęcia całopostaciowych płyt nagrobnych. Część z nich poświęcona została upamiętnieniu rodzin &#8211; wtedy przedstawiano matkę, ojca lub obydwoje rodziców wraz z ich małymi dziećmi – część samym dzieciom. Wszystkie łączy czas powstania, miejsce (czyli niemieckojęzyczne tereny historycznego Śląska, niekiedy Wielkopolski i Pomorza) oraz – niestety &#8211;  postępujący proces ich znikania, spowodowany dewastacją, kradzieżą czy zwykłym zaniedbaniem. Dobrze, że zostają zachowane w nielicznych publikacjach historyków sztuki, przybliżając nam ówczesną obyczajowość i uczuciowość. Tak, zachowane płyty nagrobne i epitafia są często po prostu wzruszającym świadectwem miłości. Fundowano je oczywiście jedynie w kręgach bogatszych rodzin szlacheckich i mieszczańskich, wśród których skala dziecięcej śmiertelności nie różniła się znacząco od średniej we wszystkich warstwach społecznych i wynosiła ok. 40-50% dla dzieci do piątego roku życia. Bardzo często umierały również kobiety przy porodzie lub w połogu i to ich wyobrażenia najczęściej towarzyszą dzieciom na nagrobkach. W [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/dzieciece-plyty-nagrobne/">Dziecięce płyty nagrobne</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Lektura tej książki łączy się dla mnie z <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/dzieciece-epitafium-z-fary-w-koscianie/" target="_blank">dziecięcym epitafium, które odkryłam kiedyś w kościele farnym w Kościanie</a>. Jego zdjęcie zamieściłam dwa lata temu na blogu, a po jakimś czasie napisała do mnie pani Małgorzata Stankiewicz, z prośbą o wykorzystanie tej fotografii w swej pracy o dawnych nagrobkach dzieci. Tak trafiło do mnie jej fascynujące opracowanie.</p>
<p><span id="more-8560"></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-8563 size-full" title="Dziecięce płyty nagrobne" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/1a.jpg" alt="Dziecięce płyty nagrobne" width="392" height="568" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/1a.jpg 392w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/1a-207x300.jpg 207w" sizes="(max-width: 392px) 100vw, 392px" /></p>
<p>Dużą jego część zajmują zdjęcia całopostaciowych płyt nagrobnych. Część z nich poświęcona została upamiętnieniu rodzin &#8211; wtedy przedstawiano matkę, ojca lub obydwoje rodziców wraz z ich małymi dziećmi – część samym dzieciom. Wszystkie łączy czas powstania, miejsce (czyli niemieckojęzyczne tereny historycznego Śląska, niekiedy Wielkopolski i Pomorza) oraz – niestety &#8211;  postępujący proces ich znikania, spowodowany dewastacją, kradzieżą czy zwykłym zaniedbaniem. Dobrze, że zostają zachowane w nielicznych publikacjach historyków sztuki, przybliżając nam ówczesną obyczajowość i uczuciowość.</p>
<p>Tak, zachowane płyty nagrobne i epitafia są często po prostu wzruszającym świadectwem miłości.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-8564 size-full" title="Matki i dzieci na płytach nagrobnych" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/2.jpg" alt="Matki i dzieci na płytach nagrobnych" width="947" height="710" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/2.jpg 947w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/2-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/2-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 947px) 100vw, 947px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-8565 size-full" title="Ojcowie i dzieci na płytach nagrobnych" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/3-e1593882174172.jpg" alt="Ojcowie i dzieci na płytach nagrobnych" width="914" height="685" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/3-e1593882174172.jpg 914w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/3-e1593882174172-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/3-e1593882174172-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 914px) 100vw, 914px" /></p>
<p>Fundowano je oczywiście jedynie w kręgach bogatszych rodzin szlacheckich i mieszczańskich, wśród których skala dziecięcej śmiertelności nie różniła się znacząco od średniej we wszystkich warstwach społecznych i wynosiła ok. 40-50% dla dzieci do piątego roku życia. Bardzo często umierały również kobiety przy porodzie lub w połogu i to ich wyobrażenia najczęściej towarzyszą dzieciom na nagrobkach.</p>
<p>W książce, autorka szczegółowo i ciekawie opisała tło kulturowe i tradycje funeralne, rodzaje przedstawień, motywy ikonograficzne.</p>
<p>O znalezionym przeze mnie epitafium dowiedziałam się, że jest „wielką rzadkością” i zostało poświęcone dwóm córeczkom pisarza miejskiego Piotra Krusiewicza. Łacińska inskrypcja mówi: „Zofii 1640 i Annie 1646, zmarłym córkom, strapieni rodzice wystawili ten pomnik w 1647 roku”. Pomiędzy uśmiechniętymi dziećmi stoi klepsydra, motyw odzwierciedlający wielkopolskie nastroje kontrreformacyjne.</p>
<p>Na Śląsku znacznie bardziej popularne były zasłony, kwiaty i zioła. Spójrzcie na postać rocznej Johanny, niosącej ogromnego tulipana – „synonim czegoś o ogromnej wartości (w tym czasie, cebulki tulipanów były cenniejsze niż złoto, perły czy kość słoniowa), ale nietrwałego jak życie”.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-8566 size-full" title="Dziewczynka i tulipan" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/1-e1593882195604.jpg" alt="Dziewczynka i tulipan" width="947" height="710" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/1-e1593882195604.jpg 947w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/1-e1593882195604-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/1-e1593882195604-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 947px) 100vw, 947px" /></p>
<p>Dzieci przedstawiano również z perłami, koralami, dewocjonaliami, czasami z owocami, gryzakami, grzechotkami, muszlą, bardzo rzadko z zabawką.</p>
<p>Gdzie znajdziemy dziecięce płyty nagrobne? „Często są one zupełnie nieznane, znajdują się w maleńkich kościółkach, do których często trudno dziś dotrzeć”. Warto spróbować zrobić to więc przez tę książkę, gdzie ciekawe opowieści zostały zilustrowane ponad 200 fotografiami.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-8567 size-full" title="Dzieci i ich rodzice na nagrobkach" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/4.jpg" alt="Dzieci i ich rodzice na nagrobkach" width="914" height="685" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/4.jpg 914w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/4-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/4-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 914px) 100vw, 914px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-8568 size-full" title="Płyty nagrobne niemowląt" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/5.jpg" alt="Płyty nagrobne niemowląt" width="914" height="685" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/5.jpg 914w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/5-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/5-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 914px) 100vw, 914px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-8569 size-full" title="Brat i siostra" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/6.jpg" alt="Brat i siostra" width="914" height="685" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/6.jpg 914w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/6-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/11/6-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 914px) 100vw, 914px" /></p>
<p><em>Małgorzata Stankiewicz „Dziecięce płyty nagrobne na Śląsku od XVI do XVIII w.”, Oficyna Wydawnicza ATUT 2015</em></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/dzieciece-plyty-nagrobne/">Dziecięce płyty nagrobne</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/dzieciece-plyty-nagrobne/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Najbarwniejsze lata literatury dziecięcej</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/najbarwniejsze-lata-literatury-dzieciecej/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/najbarwniejsze-lata-literatury-dzieciecej/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Mar 2016 17:27:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=8034</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Dwudziestolecie międzywojenne, lata II Rzeczypospolitej, to najbogatszy i najbarwniejszy okres w dziejach naszej literatury dziecięcej.” To jedno z początkowych zdań w opracowaniu Joanny Papuzińskiej „Mój bajarz odnowiony”. Tę pozycję znalazłam niedawno w bibliotece. Nowoczesnej, przyjaznej, pełnej wspaniale ilustrowanych, nagradzanych, wabiących młodego czytelnika książek. Nie ma jednak wśród nich tych „najbarwniejszych”, o których pisze Papuzińska. . Literatura dziecięco-młodzieżowa z lat 1918-39 nie zachwycała zapewne ilustracjami. Pojawiła się w świecie, który już nie istnieje i któremu było dane pojawić się tylko na bardzo krótko. „Polska międzywojenna była bulgocącym kotłem narodów, kultur i wiar, grup społecznych i poziomów cywilizacyjnych (…) gdzie jedni jeździli nowoczesnymi samochodami, a inni chodzili w lipowych łapciach”. To jeden z impulsów barwnego świata, drugim był zupełny brak pojęcia poprawności politycznej. „Autor współczesny staje przed szeregiem ograniczeń jakie narzuca mu cała filozofia społeczna. Musi zaspokoić wymagania poprawności politycznej (wszyscy są dobrzy i nikt nie może być dyskryminowany ze względu na narodowość, rasę, poglądy czy płeć); pedagogiki (nie może być w utworze indoktrynacji, prozelityzmu); psychologii (nie może być traumatyczny, pobudzać agresji i innych negatywnych uczuć).” Aby sprostać tym wymogom, współczesna literatura zamyka się na problemy społeczne, ucieka w światy alternatywne lub ulega dziecięcemu spojrzeniu egocentrycznemu. Tymczasem bycie „odpowiedzialnym za kraj, świat [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/najbarwniejsze-lata-literatury-dzieciecej/">Najbarwniejsze lata literatury dziecięcej</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Dwudziestolecie międzywojenne, lata II Rzeczypospolitej, to najbogatszy i najbarwniejszy okres w dziejach naszej literatury dziecięcej.”</p>
<p>To jedno z początkowych zdań w opracowaniu <strong>Joanny Papuzińskiej „Mój bajarz odnowiony”.</strong> Tę pozycję znalazłam niedawno w bibliotece. Nowoczesnej, przyjaznej, pełnej wspaniale ilustrowanych, nagradzanych, wabiących młodego czytelnika książek. Nie ma jednak wśród nich tych „najbarwniejszych”, o których pisze Papuzińska.</p>
<p><span id="more-8034"></span></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/03/bajarz.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-8037 aligncenter" title="bajarz odnowiony" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/03/bajarz.jpg" alt="bajarz odnowiony" width="500" height="743" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/03/bajarz.jpg 500w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2016/03/bajarz-202x300.jpg 202w" sizes="(max-width: 500px) 100vw, 500px" /></a></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>Literatura dziecięco-młodzieżowa z lat 1918-39 nie zachwycała zapewne ilustracjami. Pojawiła się w świecie, który już nie istnieje i któremu było dane pojawić się tylko na bardzo krótko. „Polska międzywojenna była bulgocącym kotłem narodów, kultur i wiar, grup społecznych i poziomów cywilizacyjnych (…) gdzie jedni jeździli nowoczesnymi samochodami, a inni chodzili w lipowych łapciach”. To jeden z impulsów barwnego świata, drugim był zupełny brak pojęcia poprawności politycznej.</p>
<p>„Autor współczesny staje przed szeregiem ograniczeń jakie narzuca mu cała filozofia społeczna. Musi zaspokoić wymagania poprawności politycznej (wszyscy są dobrzy i nikt nie może być dyskryminowany ze względu na narodowość, rasę, poglądy czy płeć); pedagogiki (nie może być w utworze indoktrynacji, prozelityzmu); psychologii (nie może być traumatyczny, pobudzać agresji i innych negatywnych uczuć).”</p>
<p>Aby sprostać tym wymogom, współczesna literatura zamyka się na problemy społeczne, ucieka w światy alternatywne lub ulega dziecięcemu spojrzeniu egocentrycznemu.</p>
<p>Tymczasem bycie „odpowiedzialnym za kraj, świat to wielkie brzemię”, o czym przekonywał choćby Janusz Korczak, wkładając na dziecięcą głowę Maciusia królewską koronę. W ten sposób obciążał też każdego ze swych młodych czytelników odpowiedzialnością obywatelską i popychał ku dorosłości. Zdolność do wyrzeczeń i ofiar nie jest już popularną postawą. Tym bardziej nie obarcza się nią zbyt często dzieci.</p>
<p>Papuzińska porównuje do siebie lata 1918 i 1989, czasy wybuchu wolności: „Jakże skrajnie odmiennie zareagowało na nią piśmiennictwo dla młodych! Jest to nierozszyfrowanym znakiem czasu.” W początkowych latach międzywojnia, próbowano opisać wszystko, czego poprzednio zabraniała cenzura. Współcześnie „odsunęliśmy” dzieci od historii i polityki, kontynuując niejako strategię PRL-u.</p>
<p>Wtedy to wprowadzono ogólną zasadę, że wszystkie egzemplarze wydań przedwojennych muszą być usunięte z dziecięcych księgozbiorów. „Strategia ta niewiele tylko odbiegła od reguł polityki kulturalnej Rosji Radzieckiej, gdzie obowiązywała reguła „spalonej ziemi” oznaczająca, że żaden utwór napisany w ustroju burżuazyjnym nie może być udostępniany dzieciom epoki socjalizmu”.</p>
<p>Równoległym sposobem zacierania pamięci pokoleniowej było wydawanie przedwojennych powieści, pod znanymi wszystkim tytułami, ale z „uzdatnioną”, przerobioną treścią, czasami przy udziale samych autorów. Ci którzy nie poszli tą drogą lub ich książki zupełnie się do tego nie nadawały, zniknęli ze świadomości czytelniczej.</p>
<p>W książce znajdziecie sporo znanych i nieznanych nazwisk autorów, opisów ich twórczości: Makuszyński, Kossak-Szczucka, Szelburg-Zarembina, Brzechwa, Morcinek, Korczak, Kamiński, Żurakowska, Ostrowska, Zakrzewska, Woroniecki, Ossendowski, Reutówna, Rogoszówna, Radlińska.</p>
<p>Rzeczywistość, którą opisywali skazano na zapomnienie. Czytelnikom odebrano tożsamość historyczną ale też możliwość wartościowego „dorastania”. Opowieści o polskich zwycięstwach, walkach, dzielnych postaciach, o wywózkach na Syberię, osadzenie w geograficznym kontekście Polski „od morza do morza”, nie mogło zostać zaakceptowane. W kanonie socjalistycznej poprawności politycznej nie mieściła się nawet opisywana czasami emigracja „za chlebem”, która zbytnio kojarzyła się z wolnością.</p>
<p>Upływ czasu nie pomaga literaturze międzywojennej. Problemy sprzed prawie stu lat stają się niezrozumiałe, podobnie jak styl wyrażanych emocji i archaiczny już język. Na utożsamienie się z tą warstwą dawnego świata nie ma już szansy. Wciąż możemy jednak poprowadzić dzieci drogą odwagi, wytrwałości, zaradności i cnót obywatelskich. Warto nadać więcej barw współczesnej literaturze dla dzieci, zwłaszcza, że tak pięknie rozwija się ilustracja.</p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span><em>Joanna Papuzińska „Mój bajarz odnowiony”, Wydawnictwo Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich 2014</em></p>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/najbarwniejsze-lata-literatury-dzieciecej/">Najbarwniejsze lata literatury dziecięcej</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/najbarwniejsze-lata-literatury-dzieciecej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Druga ojczyzna</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/druga-ojczyzna/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/druga-ojczyzna/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Dec 2014 20:00:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=7427</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Tamtego roku, 1942, rodzina maharadży posłała dzieciom do osiedla wielbłąda obładowanego darami. Księżniczkę Hershad Kumariji i jej rodzeństwo również zaproszono na świąteczne spotkanie” Księżniczka tak je wspomina: „Najżywiej pamiętam Świętego Mikołaja, bo tamtego dnia dnia wszystkie dzieci były odświętnie poubierane. Ile z nich mogło, założyło polskie stroje, były trzy wielbłądy niosące kadzidło i mirrę tak, jak opisuje to Pismo Święte. Był Święty Mikołaj, a z nim nowo narodzony Pan Jezus. (…) Obraz dzieci wchodzących po czymś w rodzaju pochyłego trapu na scenę wciąż tkwi głeboko w mojej pamięci. Tego dnia dostaliśmy lalki w polskich strojach ludowych. Przy okazji kolejnych świąt, brat i ja ostaliśmy ludowe stroje.” Hershad to córka maharadży Jam Saheba, który uratował wiele polskich dzieci ewakuowanych w czasie II wojny światowej z terenów Związku Radzieckiego. O tej historii pisałam już TUTAJ. O dzieciach deportowanych w głąb Rosji również TUTAJ. Dziś spójrzmy na losy tych dzieci oczami mieszkańców Indii. Skończyłam właśnie czytać książkę „Druga ojczyzna. Polskie dzieci tułacze w Indiach”. Jej autorką jest hinduska dziennikarka Anurandha Bhattacharjee. Książka oparta jest na wspomnieniach (dużą część zajmują pamiętniki Franka Herzoga) i dokumentach, zawiera wiele zdjęć, szczegółowych sprawozdań, listów. Mnie pozytywnie zaskakują i cieszą fragmenty opisujące historię Polski i wyjaśniające wydarzenia światowe, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/druga-ojczyzna/">Druga ojczyzna</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Tamtego roku, 1942, rodzina maharadży posłała dzieciom do osiedla wielbłąda obładowanego darami. Księżniczkę <strong>Hershad Kumariji</strong> i jej rodzeństwo również zaproszono na świąteczne spotkanie”</p>
<p><span id="more-7427"></span></p>
<p>Księżniczka tak je wspomina: „Najżywiej pamiętam Świętego Mikołaja, bo tamtego dnia dnia wszystkie dzieci były odświętnie poubierane. Ile z nich mogło, założyło polskie stroje, były trzy wielbłądy niosące kadzidło i mirrę tak, jak opisuje to Pismo Święte. Był Święty Mikołaj, a z nim nowo narodzony Pan Jezus. (…) Obraz dzieci wchodzących po czymś w rodzaju pochyłego trapu na scenę wciąż tkwi głeboko w mojej pamięci. Tego dnia dostaliśmy lalki w polskich strojach ludowych. Przy okazji kolejnych świąt, brat i ja ostaliśmy ludowe stroje.”</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/3.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-7428 aligncenter" title="Święty Mikołaj w Indiach" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/3.jpg" alt="Święty Mikołaj w Indiach" width="440" height="693" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/3.jpg 440w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/3-190x300.jpg 190w" sizes="(max-width: 440px) 100vw, 440px" /></a></p>
<p>Hershad to córka maharadży Jam Saheba, który uratował wiele polskich dzieci ewakuowanych w czasie II wojny światowej z terenów Związku Radzieckiego. O tej historii pisałam już <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2012/o-polskich-dzieciach-w-kazachstanie-i-w-indiach/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;"><strong>TUTAJ</strong></span></a>. O dzieciach deportowanych w głąb Rosji również <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2012/podroz-zycia/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;"><strong>TUTAJ</strong></span></a>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-7429 aligncenter" title="Hershad Kumariji " src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/2.jpg" alt="Hershad Kumariji " width="513" height="787" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/2.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/2-196x300.jpg 196w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>Dziś spójrzmy na losy tych dzieci <strong>oczami mieszkańców Indii</strong>.</p>
<p>Skończyłam właśnie czytać książkę <strong>„Druga ojczyzna. Polskie dzieci tułacze w Indiach”</strong>. Jej autorką jest hinduska dziennikarka <strong>Anurandha Bhattacharjee</strong>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-7430 aligncenter" title="Druga ojczyzna" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/1.jpg" alt="Druga ojczyzna" width="513" height="745" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/1.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/1-207x300.jpg 207w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>Książka oparta jest na wspomnieniach (dużą część zajmują pamiętniki Franka Herzoga) i dokumentach, zawiera wiele zdjęć, szczegółowych sprawozdań, listów. Mnie pozytywnie zaskakują i cieszą fragmenty opisujące historię Polski i wyjaśniające wydarzenia światowe, które doprowadziły do masowej migracji polskiej ludności. Książka przeznaczona jest wszak dla czytelników pochodzących z różnych krajów, myślę jednak że i wielu Polakom przyda się takie podsumowanie. W szkołach nas o tym nie uczono i chyba nie uczy się nadal.</p>
<p>„Wieści o możliwości wyjścia z Rosji przyspieszyły exodus Polaków pracujących w kołchozach i fabrykach na terenie całego Związku Radzieckiego, którzy ruszyli na południe. (…) Strach przed utratą jedynej szansy ucieczki, był większy niż lęk przed ponownymi aresztowaniami, którymi Rosjanie mogliby powstrzymać falę ludzi emigrujących na południe. Zapanowała straszliwa panika i chaos, ponieważ nie było żadnych gwarancji, że ci którzy chcą wyjechać z Rosji, dotrą na czas do punktów zbornych. W końcu tylko 115 tys. ludzi – 78 500 wojskowym i 36 500 cywilom, w tej liczbie 18 000 dzieci, pozwolono opóścić granice Związku Radzieckiego.”</p>
<p>Wielu udało się opuścić „nieludzką ziemię” ale dokąd mieli się udać?</p>
<p>Dzięki <strong>Jam Sahebowi</strong>, pomocy innych maharadżów, poparciu rządu indyjskiego i różnych osób prywatnych &#8211; <strong>ok. 5 000 dzieci przetrwało wojenny czas w Indiach.</strong> Oddajmy więc głos hinduskiemu maharadży:</p>
<p>„Głęboko wzruszony, przejęty cierpieniami polskiego narodu, a szczególnie losem tych, których dzieciństwo i młodość upływa w tragicznych warunkach najokropniejszej z wojen, pragnąłem w jakiś sposób przyczynić się do polepszenia ich losu. Zaofiarowałem im więc gościnę na ziemiach położonych z dala od zawieruchy wojennej. Może tam w pięknych górach położonych nad brzegami morza dzieci te będą mogły powrócić do zdrowia, może tam uda im się zapomnieć o wszystkim co przeszły i nabrać sił do przyszłej pracy jako obywatele wolnego kraju (&#8230;) Jestem niezmiernie rad, że mam możliwość choć w części przyczynić się do ulżenia doli polskich dzieci&#8230;”</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/4.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-7431 aligncenter" title="Polskie dzieci w Indiach" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/4.jpg" alt="Polskie dzieci w Indiach" width="513" height="368" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/4.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/12/4-300x215.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>Autorka książki w wielu miejscach pisze wprost o milczeniu, którym objęto zbrodnie sowieckie wobec Polaków.</p>
<p>„Nikt kto przeżył wywózkę do Związku Radzieckiego (…) nie otrzymał rekompensaty od żadnego rządu (…) Nie przeprowadzono procesów karnych, w których można byłoby osądzić zbrodnie wojenne związane z deportacją 700 tys. cywilów ani masakry katyńskiej 22 tys. polskich oficerów. Nie podano informacji na temat wywiezionych ani jeńców wojennych agencjom pomocy humanitarnej, takim jak Międzynarodowy Czerwony Krzyż (…) Jako, że nikomu nie przypisuje się odpowiedzialności, nikt nie został przez społeczność międzynarodową oskarżony, a syberyjski epizod pozostaje jednym z najbardziej jaskrawych przykładów łamania praw człowieka we współczesności i plamą na historii ludzkości. Polaków w Wielkiej Brytanii zniechęcano do opowiadania o cierpieniach, których doznali w Związku Radzieckim”</p>
<p>Tym większa zasługa tych, którzy mówili i mówią nadal…</p>
<p>A to jeszcze jedno spojrzenie z Indii &#8211; nakręcony w bolywoodzkiej konwecji film „Mała Polska w Indiach” (reż. Anu Radha)…</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://www.youtube.com/watch?v=NYrXqZ5YlaQ">
<div class="fve-video-wrapper fve-image-embed fve-thumbnail-image youtube" style="padding-bottom:75%;">
    <iframe loading="lazy" src="//www.youtube.com/embed/NYrXqZ5YlaQ?wmode=transparent&modestbranding=1&autohide=1&showinfo=0&rel=0" width="100%" height="100%" frameborder="0" webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowFullScreen></iframe>    </div>

</a></p>
<p><em>Anuradha Bhattacharjee „Druga ojczyzna. Polskie dzieci tułacze w Indiach”, Wydawnictwo Poznańskie 2014</em></p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/druga-ojczyzna/">Druga ojczyzna</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/druga-ojczyzna/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Biegnij chłopcze, biegnij&#8230;</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/biegnij-chlopcze-biegnij/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/biegnij-chlopcze-biegnij/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Jan 2014 20:47:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci i sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=6889</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zanim obejrzę film, wolę wcześniej przeczytać książkę na podstawie której powstał. Jeśli podstawą opowieści jest prawdziwa historia, w książce zazwyczaj znajdziemy jej pełniejszą, prawdziwszą wersję. W słowie pisanym łatwiej szukać mi sensu i zrozumienia całości. Tak naprawdę niektóre rzeczy trudno jednak jest zrozumieć, niezależnie od tego ile słów użyto by do ich wyjaśnienia. Do takich właśnie należy „Biegnij chłopcze, biegnij”, historia ocalenia kilkuletniego żydowskiego chłopca Srulika – Jurka. Jego odyseja jest niezwykła, ale zadziwia mnie jeszcze coś innego. To, jak wiele wojennych historii ciągle jest odkrywanych i jak każda z nich jest odmienna. Książka przeznaczona jest raczej dla dorosłych i młodzieży, film można obejrzeć już z dzieckiem dziesięcioletnim, takim jak nasza Zosia. Obejrzeć go właściwie należy. Uri Orlev „Biegnij chłopcze, biegnij”, Wydawnictwo W.A.B., 2013 /</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/biegnij-chlopcze-biegnij/">Biegnij chłopcze, biegnij&#8230;</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zanim obejrzę film, wolę wcześniej przeczytać książkę na podstawie której powstał. Jeśli podstawą opowieści jest prawdziwa historia, w książce zazwyczaj znajdziemy jej pełniejszą, prawdziwszą wersję. W słowie pisanym łatwiej szukać mi sensu i zrozumienia całości. Tak naprawdę niektóre rzeczy trudno jednak jest zrozumieć, niezależnie od tego ile słów użyto by do ich wyjaśnienia. Do takich właśnie należy <strong>„Biegnij chłopcze, biegnij”,</strong> historia ocalenia kilkuletniego żydowskiego chłopca Srulika – Jurka.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/01/biegnij.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-6891 aligncenter" title="biegnij" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/01/biegnij.jpg" alt="biegnij" width="323" height="512" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/01/biegnij.jpg 323w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2014/01/biegnij-189x300.jpg 189w" sizes="(max-width: 323px) 100vw, 323px" /></a></p>
<p>Jego odyseja jest niezwykła, ale zadziwia mnie jeszcze coś innego. To, jak wiele wojennych historii ciągle jest odkrywanych i jak każda z nich jest odmienna.</p>
<p>Książka przeznaczona jest raczej dla dorosłych i młodzieży, film można obejrzeć już z dzieckiem dziesięcioletnim, takim jak nasza Zosia. Obejrzeć go właściwie należy.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=3o9eSFsgn5Q">
<div class="fve-video-wrapper fve-image-embed fve-thumbnail-image youtube" style="padding-bottom:75%;">
    <iframe loading="lazy" src="//www.youtube.com/embed/3o9eSFsgn5Q?wmode=transparent&modestbranding=1&autohide=1&showinfo=0&rel=0" width="100%" height="100%" frameborder="0" webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowFullScreen></iframe>    </div>

</a></p>
<p><em>Uri Orlev „Biegnij chłopcze, biegnij”, Wydawnictwo W.A.B., 2013</em></p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/biegnij-chlopcze-biegnij/">Biegnij chłopcze, biegnij&#8230;</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/biegnij-chlopcze-biegnij/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Los i przeznaczenie</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/los-i-przeznaczenie/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/los-i-przeznaczenie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jul 2013 22:02:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=6486</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mirosława Hermaszewskiego znamy w Polsce wszyscy. Z historią jego życia nieodłącznie kojarzą nam się kosmiczne wyprawy, ale to nie one są dla mnie najbardziej niezwykłe w jego biografii. Czy znacie historię jego dzieciństwa? W autobiograficzne książce „Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty”, Hermaszewski poświęca swym najwcześniejszym latom zaledwie 10 stron. Wracałam do nich wielokrotnie. Z niedowierzaniem, przerażeniem, ale i z fascynacją niepowtarzalnością i nieprzewidywalnością losu, a może przeznaczeniem, którego nie sposób zniszczyć. „Los i przeznaczenie” &#8211; taki właśnie tytuł nosi pierwszy rozdział książki. Myślę, że warto zamieścić tu jego fragmenty, zwłaszcza w kontekście kolejnej rocznicy mordów wołyńskich. „(…) Z opowieści rodzinnych wiem, że mój ojciec był niezrównany w stolarce, robił meble i najpotrzebniejsze sprzęty. Na długo przed narodzeniem pierwszego dziecka wykonał ładne łóżeczko i przemyślnie rzeźbioną kołyskę. Dziecięce mebelki stanowiły stały element wyposażenia naszego domu, bo co dwa, trzy lata zyskiwały nowego użytkownika. Po dwóch latach, jakie upłynęły od urodzenia najstarszej siostry Aliny, mama kołysała Władka, później Sabinę, a po trzech kolejnych Annę. Najstarsza Alina doczekała zaszczytu bawienia kolejnej siostry Teresy i Bogusia, a do kołysania i niańczenia mnie – najmłodszego – przyznają się już absolutnie wszyscy z rodzeństwa. Tam na Kresach żyliśmy spokojnie, zgodnie i dostatnio. Z czasem rodzice rozwinęli gospodarstwo, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/los-i-przeznaczenie/">Los i przeznaczenie</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mirosława Hermaszewskiego</strong> znamy w Polsce wszyscy. Z historią jego życia nieodłącznie kojarzą nam się kosmiczne wyprawy, ale to nie one są dla mnie najbardziej niezwykłe w jego biografii. Czy znacie historię jego dzieciństwa? W autobiograficzne książce <strong>„Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty”,</strong> Hermaszewski poświęca swym najwcześniejszym latom zaledwie 10 stron.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2013/07/ksiażka.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-6489 aligncenter" title="ksiażka" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2013/07/ksiażka.jpg" alt="ksiażka" width="326" height="511" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2013/07/ksiażka.jpg 326w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2013/07/ksiażka-191x300.jpg 191w" sizes="(max-width: 326px) 100vw, 326px" /></a></p>
<p>Wracałam do nich wielokrotnie. Z niedowierzaniem, przerażeniem, ale i z fascynacją niepowtarzalnością i nieprzewidywalnością losu, a może przeznaczeniem, którego nie sposób zniszczyć. „Los i przeznaczenie” &#8211; taki właśnie tytuł nosi pierwszy rozdział książki. Myślę, że warto zamieścić tu jego fragmenty, zwłaszcza w kontekście kolejnej rocznicy mordów wołyńskich.</p>
<p><span style="color: #800080;"><em>„(…) Z opowieści rodzinnych wiem, że mój ojciec był niezrównany w stolarce, robił meble i najpotrzebniejsze sprzęty. Na długo przed narodzeniem pierwszego dziecka wykonał ładne łóżeczko i przemyślnie rzeźbioną kołyskę. Dziecięce mebelki stanowiły stały element wyposażenia naszego domu, bo co dwa, trzy lata zyskiwały nowego użytkownika. Po dwóch latach, jakie upłynęły od urodzenia najstarszej siostry Aliny, mama kołysała Władka, później Sabinę, a po trzech kolejnych Annę. Najstarsza Alina doczekała zaszczytu bawienia kolejnej siostry Teresy i Bogusia, a do kołysania i niańczenia mnie – najmłodszego – przyznają się już absolutnie wszyscy z rodzeństwa.</em></span></p>
<p><span style="color: #800080;"><em>Tam na Kresach żyliśmy spokojnie, zgodnie i dostatnio. Z czasem rodzice rozwinęli gospodarstwo, zakupili więcej ziemi, a żniwa obsługiwano kosiarką, z posiadania której ojciec był bardzo dumny. (…)</em></span></p>
<p><span style="color: #800080;"><em>Idyllę przerwała tragedia, jaką przeżyliśmy w nocy z 25 na 26 marca 1943 roku w Lipnikach. Wtedy to zdziczała horda ukraińskich rezunów, wśród których byli znajomi i sąsiedzi Lipniczan, uzbrojeni w drągi, siekiery, widły, kosy, łańcuchy, broń palną i we wszystko, czym można było nie tylko zabić, ale i zadać najwięcej cierpień, okrążyła spokojnie śpiącą wieś.(…) zginęło 182 mieszkańców moich Lipnik. Najmłodszy miał niespełna roczek, a najstarszy 90 lat. Zginął mój dziadek Sylwester (…) do końca ufny w nasze bezpieczeństwo, bo &gt;cóż złego mogą nam zrobić bracia Ukraińcy&lt;. (…) Polacy nie przewidywali masowej nienawiści, bo przeczyła temu powszechnie panująca zgoda, wręcz braterstwo, a nierzadko wspólne polsko-ukraińskie więzy rodzinne.(…) Z powodu narastającego niepokoju ojciec zdecydował, że rodzina powinna spać w ubraniu. Każde z dzieci miało przygotowane tobołki z niezbędną zawartością. Mama miała własny, którego zawartość stanowiłem ja – półtoraroczny bobasek. (…) Tragedia zaczęła się tuż przed północą. (…) Do domu wpadł ojciec z karabinem w ręku i krzyknął &gt;uciekajcie&lt;, po czym rozpłynął się w mroku. (…) Widmo okrutnej śmierci, które przed chwilą widziała, dodało mamie sił. Zdołała oddalić się od prześladowców. Ci zaś nie dając za wygraną, zaczęli strzelać do samotnej kobiety z dzieckiem na rękach. Jeden z nich dogonił moją matkę, przystawił karabin do głowy. Strzał był celny, kula musnęła skroń i rozerwała ucho. Mama oszołomiona strzałem i zalana krwią upadła, straciła przytomność i znieruchomiała. Prześladowcy zapewne pewni sukcesu wrócili do wsi, by kontynuować swe bandyckie dzieło. Krew i szok spowodowany postrzałem sprawiły, że mama nie była w stanie działać racjonalnie. Biegła przed siebie bardzo długo, a kiedy powróciła zdolność logicznego myślenia, zorientowała się, że stoi boso w letniej sukience wśród znajomych Ukrainek na opłotkach sąsiedniej wsi Białka, 6 kilometrów od Lipnik. Kobiety lamentowały nad jej losem, ktoś podał serdak, by ogrzać zziębniętą, i otarł twarz z krwi, inna ręka podała kawałek chleba. Te oznaki człowieczeństwa uświadomiły mamie resztę grozy &#8211; &gt;Gdzie moje dziecko?&lt; &#8211; krzyknęła rozdzierającym głosem. &gt;Tam zostało&lt; &#8211; wskazała ręką krwawą łunę.(…) W tym czasie ojciec wraz z innymi członkami grupy samoobrony wsi próbowali odpierać ataki (…) Udało się wyprowadzić nieliczne kobiety i dzieci.(…) Wraz z nastaniem świtu co odważniejsi mężczyźni pospieszyli do Lipnik. Wśród poszukujących szedł mój ociec i brat Władysław. (…) Nieopodal opłotków na zamarzniętym polu ojciec niespodziewanie dostrzegł charakterystyczny koc w kratkę, a w nim nieruchomego syna – Mirka, a wokół na śniegu dużo krwi. Tata był pewny, że jestem martwy, byłem blady, ale kiedy potrząsnął mną, otworzyłem oczy (…)</em></span></p>
<p><span style="color: #800080;"><em>Widmo głodu było silniejsze od rozsądku. Aby cokolwiek odzyskać z jesiennych zasiewów. Ojciec z braćmi mamy wybrał się na nasze pola. (…) wrócił konający z kulą w piersiach. (…)</em></span></p>
<p><span style="color: #800080;"><em>I tak rozpoczął się kolejny tragiczny rozdział naszej rodzinnej epopei. Po śmierci ojca mama przeżyła szok, ale nie załamała się, otrząsnęła się, miała przecież siedmioro dzieci.(…)</em></span></p>
<p><span style="color: #800080;"><em>Troska o dzieci wyzwalała w naszej mamie, drobnej kobiecie, niespożyte siły. Potrafiła przygotować swoją – jak mawiała &#8211; &gt;dziatwę&lt; do podróży w nieznane na Zachód. Jechaliśmy – to już pamiętam – wagonem towarowym wspólnie z jakąś rodziną. Podróż pociągiem była dla dzieci nie lada atrakcją. Było beztrosko. Tym bardziej nie rozumiałem, dlaczego dorośli tak bardzo szlochali.(…) Na jednym z licznych postojów mama postanowiła zagotować ciepłą strawę, poszła zaczerpnąć wody, pochyliła się i wpadła do murowanej studni o pionowych ścianach. Pływać nie potrafiła, desperacko czepiała się trawy, która porastała brzegi zbiornika, ta urywała się i mama zachłysnęła się, tonęła, gotowa była poddać się losowi. By pozostawić po sobie ślad, wyrzuciła na brzeg trzymany dotąd kurczowo garnek, będący wówczas skarbem. W świadomości jej pojawiły się dzieci, to dodało jej sił. Kolejna próba wyjścia z pułapki powiodła się. Wyczerpana, mokra, zziębnięta wróciła do wagonu i jak gdyby nigdy nic ugotowała posiłek. Dopiero po latach powiedziała prawdę. Podróż przeciągała się, w końcu czerwca transport dotarł do Wrocławia. Byliśmy szczęśliwcami, bo nie podzieliliśmy tragicznego losu tysięcy Wołyniaków. Przeżyliśmy nasz polski Holocaust.”</em></span></p>
<p>W przytoczonym fragmencie, ominęłam drastyczne opisy zbrodni. Nie powinniśmy się jednak od nich odwracać. Tak wyglądała historia i tak czasami wciąż wygląda ludzka kondycja. Warto przeczytać książkę i warto o niej porozmawiać. Zachęcam.</p>
<p>Krótka telewizyjna relacja &#8211; <a href="http://fakty.tvn24.pl/na-wlasne-oczy,339110.html" target="_blank"><span style="color: #0000ff;"><strong>TUTAJ</strong></span></a>.</p>
<p><em>Mirosław Hermaszewski „Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty”, Universitas, Kraków 2009</em></p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/los-i-przeznaczenie/">Los i przeznaczenie</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/los-i-przeznaczenie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podróż życia</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/podroz-zycia/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/podroz-zycia/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Oct 2012 21:53:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=5849</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lubicie podróżować, zwiedzać dalekie kraje, poznawać ich mieszkańców, sposób życia? Lubicie książki podróżnicze? Wspomnienia nieustraszonych wędrowców obserwujących refleksyjnie świat i ludzi? Szlak, który przemierzył Wiesław Adamczyk, autor i jeden z bohaterów książki „Kiedy Bóg odwrócił wzrok”, biegł przez Polskę, Rosję, Iran, Irak, Liban, Syrię, Palestynę, Egipt, Wielką Brytanię do Stanów Zjednoczonych Brzmi zachęcająco, prawda? A jednak niewielu opowiadało i niewielu chciało słuchać o tej wędrówce. Z tych którzy wędrowali, setek tysięcy deportowanych z Polski – głównie kobiet i dzieci &#8211; przeżyła tylko część. Stracili ojczyznę, domy, rodzinę, przyjaciół, zdrowie i chęć do podróżowania i przeżywania przygód. Ci którzy powinni słuchać, woleli zapomnieć o kompromisach i politycznych układach, okupionych krzywdą i niesprawiedliwością. Znalazło się na szczęście również wielu ludzi, którzy pomagali, szukali, otwierali granice swoich krajów i drzwi domów. Mały Wiesio miał tylko 7 lat gdy ostatni raz widział ojca, zamordowanego później w Katyniu, swój dom z ogrodem, książkami i zabawkami. Jego marzeniem było pojechać kiedyś na Dziki Zachód, do Ameryki, w której mieszkały siostry ojca. Jadąc w 1940 roku wraz z matką i rodzeństwem, bydlęcym wagonem do Kazachstanu, nie wiedział, że właśnie rozpoczął swoją „wymarzoną”, mającą trwać 10 lat, podróż. Przeżycia współtowarzyszy jego podróży były podobne – wieloletnia niepewność losu, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/podroz-zycia/">Podróż życia</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Lubicie podróżować, zwiedzać dalekie kraje, poznawać ich mieszkańców, sposób życia?</p>
<p>Lubicie książki podróżnicze? Wspomnienia nieustraszonych wędrowców obserwujących refleksyjnie świat i ludzi?</p>
<p>Szlak, który przemierzył <strong>Wiesław Adamczyk</strong>, autor i jeden z bohaterów książki <strong>„Kiedy Bóg odwrócił wzrok”</strong>, biegł przez Polskę, Rosję, Iran, Irak, Liban, Syrię, Palestynę, Egipt, Wielką Brytanię do Stanów Zjednoczonych</p>
<p>Brzmi zachęcająco, prawda? A jednak niewielu opowiadało i niewielu chciało słuchać o tej wędrówce.</p>
<p>Z tych którzy wędrowali, setek tysięcy deportowanych z Polski – głównie kobiet i dzieci &#8211; przeżyła tylko część. Stracili ojczyznę, domy, rodzinę, przyjaciół, zdrowie i chęć do podróżowania i przeżywania przygód.</p>
<p>Ci którzy powinni słuchać, woleli zapomnieć o kompromisach i politycznych układach, okupionych krzywdą i niesprawiedliwością. Znalazło się na szczęście również <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2012/o-polskich-dzieciach-w-kazachstanie-i-w-indiach/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">wielu ludzi, którzy pomagali, szukali, otwierali granice swoich krajów i drzwi domów</span></a>.</p>
<p>Mały Wiesio miał tylko 7 lat gdy ostatni raz widział ojca, zamordowanego później w Katyniu, swój dom z ogrodem, książkami i zabawkami. Jego marzeniem było pojechać kiedyś na Dziki Zachód, do Ameryki, w której mieszkały siostry ojca. Jadąc w 1940 roku wraz z matką i rodzeństwem, bydlęcym wagonem do Kazachstanu, nie wiedział, że właśnie rozpoczął swoją „wymarzoną”, mającą trwać 10 lat, podróż.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/10/Kiedy-Bog.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5850 aligncenter" title="Kiedy Bog odwrócił wzrok" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/10/Kiedy-Bog.jpg" alt="Kiedy Bog odwrócił wzrok" width="346" height="511" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/10/Kiedy-Bog.jpg 346w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/10/Kiedy-Bog-203x300.jpg 203w" sizes="(max-width: 346px) 100vw, 346px" /></a></p>
<p>Przeżycia współtowarzyszy jego podróży były podobne – wieloletnia niepewność losu, strach o najbliższych, głód, strach, śmierć, mróz i upał, choroby, poczucie odrzucenia i bezowocne poszukiwanie sprawiedliwości.</p>
<p>W ostatnim czasie mamy nareszcie szansę poznać ich opowieści. Warto ich posłuchać, również dlatego by docenić zwyczajność codziennego życia.</p>
<p><em>Wiesław Adamczyk &#8220;Kiedy Bóg odwrócił wzrok&#8221;, REBIS, Poznań 2011</em></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Inne, znane mi książki na ten temat:</span></p>
<p><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2012/o-polskich-dzieciach-w-kazachstanie-i-w-indiach/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">Barbara Piotrowska – Dubik „Laleczki z papieru”, „Kwiaty na stepie”</span></a></p>
<p>Maryna Miklaszewska „Wojtek z Armii Andersa”</p>
<p>Aileen Orr „Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa”</p>
<p>Łukasz Wierzbicki „Dziadek i niedźwiadek”</p>
<p>Barbara Rybałtowska “Bez pożegnania”, “Szkoła pod baobabem”</p>
<p>Zbigniew Domino “Syberiada polska”</p>
<p>Paulina Wat „Wszystko, co najważniejsze&#8221;</p>
<p>Lynne Taylor „Polskie sieroty z Tangeru”</p>
<p>Jerzy Krzysztoń „Wspomnienia indyjskie”</p>
<p>Hanka Ordonówna „Tułacze dzieci”</p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/podroz-zycia/">Podróż życia</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/podroz-zycia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cudowna podróż z dzikimi gęśmi</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/cudowna-podroz-z-dzikimi-gesmi/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/cudowna-podroz-z-dzikimi-gesmi/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 12 Mar 2009 21:57:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[ptaki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=1247</guid>

					<description><![CDATA[<p>Prawie codziennie widzimy teraz nad naszym domem, przelatujące klucze dzikich gęsi. Przełom lutego i marca to czas kiedy wracają na północ. Ich gęganie jest bardzo donośne, może cieszą się na myśl o bliskim odpoczynku. Mieszkamy niedaleko naturalnych, rzecznych rozlewisk gdzie mogą się zatrzymać i najeść. Ciekawe czy podróżuje z nimi jakiś krasnoludek. Właśnie czytamy „Cudowną podróż” Selmy Lagerlöf, więc wcale by nas to nie zdziwiło. Cudowna podróż &#8211; przemienionego za karę w krasnoludka – Nilsa Holgerssona to podróż, wraz ze stadem dzikich gęsi, przez Szwecję. Tam spędziliśmy nasze zeszłoroczne wakacje, teraz wraz z Nilsem znów przemierzamy Skanię, Blekinge i Smaland. Właśnie dotarliśmy na wyspę Öland: „Wszystkie ptaki, które zimują nad morzem Północnym, a lato spędzają w Rosji i Finlandii, obierają tę drogę i zawsze odpoczywają na wyspie Öland”.   Wspominamy nasze lato na Olandii i wracamy myślą do miejsc, które tam odwiedziliśmy: &#8211; letnią rezydencję rodziny królewskiej &#8211; ruiny zamku Borgholm &#8211; Wyspę Piratów w parku rozrywki &#8211; zoo &#8211; najdłuższy w Europie most &#8211; wiatraki &#8211; grodzisko Eketorp &#8211; rezerwaty ze stanowiskami rzadkich porostów i storczyków pośród kamienistych pastwisk &#8211; latarnie morskie &#8211; dębowy las Trolli podczas rowerowej wyprawy &#8211; kamieniste plaże Do tych wszystkich miejsc, gęsi oczywiście nie [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/cudowna-podroz-z-dzikimi-gesmi/">Cudowna podróż z dzikimi gęśmi</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;">Prawie codziennie widzimy teraz nad naszym domem, przelatujące klucze dzikich gęsi. Przełom lutego i marca to czas kiedy wracają na północ. Ich gęganie jest bardzo donośne, może cieszą się na myśl o bliskim odpoczynku. Mieszkamy niedaleko naturalnych, rzecznych rozlewisk gdzie mogą się zatrzymać i najeść.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;">Ciekawe czy podróżuje z nimi jakiś krasnoludek. Właśnie czytamy <strong>„Cudowną podróż” Selmy Lagerlöf,</strong> więc wcale by nas to nie zdziwiło.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;">Cudowna podróż &#8211; przemienionego za karę w krasnoludka – Nilsa Holgerssona to podróż, wraz ze stadem dzikich gęsi, przez <strong>Szwecję</strong>.<br />
Tam spędziliśmy nasze zeszłoroczne wakacje, teraz wraz z Nilsem znów przemierzamy Skanię, Blekinge i Smaland.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span id="more-1247"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;">Właśnie dotarliśmy <strong>na wyspę Öland</strong>: <em>„Wszystkie ptaki, które zimują nad morzem Północnym, a lato spędzają w Rosji i Finlandii, obierają tę drogę i zawsze odpoczywają na wyspie Öland”</em>.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-size: small; font-family: Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9125" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/b-2.jpg" alt="Podróż z dzikimi gęśmi" width="989" height="476" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/b-2.jpg 989w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/b-2-300x144.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/b-2-768x370.jpg 768w" sizes="(max-width: 989px) 100vw, 989px" /></p>
<p>Wspominamy nasze lato na Olandii i wracamy myślą do miejsc, które tam odwiedziliśmy:</p>
<p>&#8211; letnią rezydencję rodziny królewskiej</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9127" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/c-2.jpg" alt="Olandia. Rezydencja królewska" width="983" height="737" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/c-2.jpg 983w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/c-2-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/c-2-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 983px) 100vw, 983px" /></p>
<p>&#8211; ruiny zamku Borgholm<br />
&#8211; Wyspę Piratów w parku rozrywki</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9128" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/d-2.jpg" alt="Olandia. Wyspa piratów" width="983" height="737" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/d-2.jpg 983w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/d-2-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/d-2-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 983px) 100vw, 983px" /><br />
&#8211; zoo<br />
&#8211; najdłuższy w Europie most<br />
&#8211; wiatraki</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9130" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/e-2.jpg" alt="Olandia. Wiatrak" width="983" height="737" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/e-2.jpg 983w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/e-2-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/e-2-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 983px) 100vw, 983px" /></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: left;">&#8211; grodzisko Eketorp<br />
&#8211; rezerwaty ze stanowiskami rzadkich porostów i storczyków pośród kamienistych pastwisk</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9131" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/f-2.jpg" alt="Eketorp" width="983" height="737" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/f-2.jpg 983w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/f-2-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/f-2-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 983px) 100vw, 983px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9133" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/g-2.jpg" alt="Olandia" width="983" height="737" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/g-2.jpg 983w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/g-2-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/g-2-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 983px) 100vw, 983px" /></p>
<p style="text-align: left;">&#8211; latarnie morskie<br />
&#8211; dębowy las Trolli podczas rowerowej wyprawy</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9134" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/h-2.jpg" alt="Las trolli" width="737" height="983" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/h-2.jpg 737w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/h-2-225x300.jpg 225w" sizes="(max-width: 737px) 100vw, 737px" /></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: left;">&#8211; kamieniste plaże</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-size: small; font-family: Arial;"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9135" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/i.jpg" alt="Plaża na Olandii" width="983" height="737" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/i.jpg 983w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/i-300x225.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/i-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 983px) 100vw, 983px" /></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: left;">Do tych wszystkich miejsc, gęsi oczywiście nie docierają. Ich ulubione stanowisko na Olandii to rezerwat Ottenby, gdzie mieści się też stacja ornitologiczna i gdzie ściągają rzesze ornitologów z całego świata.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: left;"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9136" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/j.jpg" alt="gęsi" width="800" height="516" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/j.jpg 800w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/j-300x194.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/j-768x495.jpg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: left;"><em>„Było to długie, piaszczyste wybrzeże pokryte kamieniami i mnóstwem wodorostów wyrzucanych przez morze. Gdyby chłopiec miał możność wyboru, nie chciałby z pewnością zatrzymać się na tym miejscu, ale ptaki uważały widać ten zakątek za prawdziwy raj dla siebie. Dzikie kaczki i gęsi pasły się na łące: bliżej brzegu skakały bekasy i inne ptaki nadmorskie; nurki goniły w wodzie ryby, ale największy ruch panował wśród długich ławic wodorostów tuż na samym brzegu. Tam ptaki stały jeden przy drugim i poszukiwały larw, których musiało być mnóstwo, gdyż nie słychać było ani jednej skargi na brak pożywienia.”</em></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9137" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/k.jpg" alt="gęś" width="800" height="519" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/k.jpg 800w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/k-300x195.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/03/k-768x498.jpg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #cc99ff;"><a href="http://www.pbase.com/leifjonasson/image/87407128" target="_blank"><em><span style="color: #800080;">Zdjęcie gęsi pochodzi z tej strony</span></em></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;">W książce przeczytałyśmy też legendę o powstaniu Olandii. Wcześniej jej nie słyszałyśmy. Kształt wyspy przypomina ludziom skamieniały tułów motyla, którego delikatne skrzydła poszarpał morski wicher.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><em>„Tak, to jedno chciałbym wiedzieć – powiedział pasterz – czy wieśniacy, mieszkający w tych cichych zagrodach u stóp skał, albo rybacy, żyjący z połowu ryb, albo kupcy z Borgholmu, albo corocznie powracający letnicy, albo podróżni, zwiedzający ruiny zamku borgholmskiego, albo myśliwi, przybywający tu w jesieni na polowanie, albo malarze, którzy siadają na trawie i malują owce i wiatraki – tak, chciałbym wiedzieć, czy chociażby jeden z nich domyśla się, że ta wyspa była niegdyś motylem, który trzepotał w słońcu wielkimi, lśniącymi skrzydłami”.</em></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="color: #ffffff;">.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;">Przyjemnie nam było znów odwiedzić Olandię, a dzikie gęsi jeszcze jakiś czas będą nam towarzyszyły w lekturze „Cudownej podróży” i podczas wiosennych prac w ogrodzie. Mamy nadzieję, że może niektóre z nich to gęsi gęgawy, które mogłyby założyć gniazda na wielkopolskich rozlewiskach. Bardzo chciałybyśmy spotkać je podczas wiosennych spacerów.</p>
<p><iframe loading="lazy" src="//www.youtube.com/embed/sWrCKqGdN4M" width="760" height="426" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/cudowna-podroz-z-dzikimi-gesmi/">Cudowna podróż z dzikimi gęśmi</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/cudowna-podroz-z-dzikimi-gesmi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
