Wspominałam już o trampolinie i kocie w domu mojej siostry, w którym dziewczynki spędzają część wakacji. W dzisiejszej relacji ich cioci, te dwie atrakcje występują w roli głównej, wraz z zielonymi gąskami:
W tym roku, w moim ogrodzie, pojawiła się trampolina. Nie jest ona może ogromna, ale w zupełności wystarcza na szaleńcze wyskoki.
Dziewczynki spędzają na niej dużo czasu. Nie tylko skaczą i wykonują dziwne figury, ale też opalają się na niej i czytają. Pod trampoliną bardzo lubi chować się mój kot, gdy jest już wyczerpany ciągłym głaskaniem przez dzieci. Młodsza z dziewczynek przygotowała nawet lalczyny wózek, by kotek mógł sobie w nim poleżeć, a później pożyczyła mu swojego królika do spania.
W ciągu dnia starsza z moich siostrzenic zabrała się za robienie zielonych gąsek, czyli ciasteczek Ciasteczkowej Królowej, które miały być niespodzianką dla odwiedzającej dziewczynki mamy.
W ogrodzie razem zerwałyśmy świeżą pietruszkę, ale potem już sama zagniotła pietruszkowo – serowe ciasto…
…i zrobiła z niego wielką kulę.
Po wyjęciu jej z lodówki, można było wykrawać zielone gąski.
Żeby gąskom jednak nie było nudno, wycięte zostały również króliczki, koguciki i kaczuszki.
Ja na pewno zrobię jeszcze kiedyś to ciasto, choć pewnie nie wykroję z niego gąsek. Może uda mi się wyciąć piłki, bo ciasteczka idealnie pasują do zagryzania w czasie jakiegoś meczu lub innego spotkania towarzyskiego.
Komentarze