<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: dzieciństwo - Pikinini</title>
	<atom:link href="https://blog.dwakoziolki.pl/tag/dziecinstwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://blog.dwakoziolki.pl/tag/dziecinstwo/</link>
	<description>Blog o dzieciństwie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Jul 2020 14:37:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.2</generator>
	<item>
		<title>Mama zawsze wraca</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 May 2020 10:04:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=9092</guid>

					<description><![CDATA[<p>Książkę &#8220;Mama zawsze wraca&#8221; Agaty Tuszyńskiej z ilustracjami Iwony Chmielewskiej i opowieścią Zosi Zajczyk (Yael Rosner) przeczytałam siedząc w domu, w czasie kiedy nasz świat opanował strach przed koronawirusem. Słowa #zostańwdomu i #będziedobrze zyskują jednak zupełnie inną perspektywę z punku widzenia lektury, którą chciałam Wam polecić. Będąc w domu, mam przy sobie wszystko czego mi potrzeba, duży dom, ogród, jedzenie, książki, internetowe okno na świat i bliskość rodziny. Mała Zosia Zajczyk, ukrywana przez matkę w piwnicy warszawskiego getta miała tylko jedną z tych rzeczy. Bliskość matki. Chyba nikt z nas nie potrafi wyobrazić sobie trzylatki, która spędza samotnie wiele miesięcy w ciemnym pomieszczeniu i udaje jej się przeżyć oraz zachować z tego czasu ciepłe wspomnienia. Wszystko to zawdzięcza właśnie bliskości z matką i jak się okazuje nie musiała ona oznaczać ciągłej fizycznej obecności. Dzięki swej pomysłowości, Natalia Zajczyk stworzyła dla swej córki świat zupełnie inny niż ten rzeczywisty. Przenikały się w nim wyobraźnia i kreatywna zabawa, z trudem zorganizowana ze skrawków dostępnych rzeczy. Dziecięcych historii z czasu holokaustu przeczytałam już wiele ale jak się okazuje każda jest szczególna. Opowieść małej Zosi jest bardzo szczególna. Podobnie zresztą jak wyjątkowa jest książka, w której się znalazła. Polecam również zajrzeć na stronę Instytutu [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/">Mama zawsze wraca</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Książkę<strong> &#8220;Mama zawsze wraca&#8221;</strong> Agaty Tuszyńskiej z ilustracjami Iwony Chmielewskiej i opowieścią Zosi Zajczyk (Yael Rosner) przeczytałam siedząc w domu, w czasie kiedy nasz świat opanował strach przed koronawirusem. Słowa #zostańwdomu i #będziedobrze zyskują jednak zupełnie inną perspektywę z punku widzenia lektury, którą chciałam Wam polecić.</p>
<p><span id="more-9092"></span></p>
<p>Będąc w domu, mam przy sobie wszystko czego mi potrzeba, duży dom, ogród, jedzenie, książki, internetowe okno na świat i bliskość rodziny. Mała Zosia Zajczyk, ukrywana przez matkę w piwnicy warszawskiego getta miała tylko jedną z tych rzeczy. Bliskość matki. Chyba nikt z nas nie potrafi wyobrazić sobie trzylatki, która spędza samotnie wiele miesięcy w ciemnym pomieszczeniu i udaje jej się przeżyć oraz zachować z tego czasu ciepłe wspomnienia.</p>
<p>Wszystko to zawdzięcza właśnie bliskości z matką i jak się okazuje nie musiała ona oznaczać ciągłej fizycznej obecności. Dzięki swej pomysłowości, Natalia Zajczyk stworzyła dla swej córki świat zupełnie inny niż ten rzeczywisty. Przenikały się w nim wyobraźnia i kreatywna zabawa, z trudem zorganizowana ze skrawków dostępnych rzeczy.</p>
<p>Dziecięcych historii z czasu holokaustu przeczytałam już wiele ale jak się okazuje każda jest szczególna. Opowieść małej Zosi jest bardzo szczególna. Podobnie zresztą jak wyjątkowa jest książka, w której się znalazła.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9102" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1.jpg" alt="Agata Tuszyńska książka" width="988" height="988" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1.jpg 988w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1-300x300.jpg 300w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/1-768x768.jpg 768w" sizes="(max-width: 988px) 100vw, 988px" /></p>
<p>Polecam również zajrzeć na stronę Instytutu Yad Vashem (<a href="https://www.yadvashem.org/education/educational-materials/learning-environment/online-educational-unit/my-doll-rozner.html" target="_blank">TUTAJ</a>), gdzie można znaleźć ciekawie opracowane wspomnienia Zosi, wraz z materiałam edukacyjnymi dla nauczycieli i dla dzieci.  Tam wciąż mieszka również lalka Zuzia, która wraz ze swą małą przyjaciółka przetrwała zagładę.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9104" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/3.jpg" alt="Lalka Zuzia Zosi Zajczyk" width="717" height="562" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/3.jpg 717w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2020/05/3-300x235.jpg 300w" sizes="(max-width: 717px) 100vw, 717px" /></p>
<p>Książkę w sklepie Pikinini znajdziecie <a href="https://www.pikinini.pl/nowosci/ksiazka_mama_zawsze_wraca" target="_blank">TUTAJ</a></p>
<p><em>Agata Tuszyńska, Iwona Chmielewska &#8220;Mama zawsze wraca&#8221;, Wydawnictwo Dwie Siostry 2020</em></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/">Mama zawsze wraca</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/mama-zawsze-wraca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sztuczki czyli magia dzieciństwa i sztuka dorastania</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/sztuczki-czyli-magia-dziecinstwa-sztuka-dorastania/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/sztuczki-czyli-magia-dziecinstwa-sztuka-dorastania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Feb 2017 20:13:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci i sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieciństwo współcześnie]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=8795</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy mamy wpływ na bieg naszego życia? Nie tylko przez działania które podejmujemy by nim kierować ale zapytajmy czy możemy odwrócić los, przypadek, który potrafi zniweczyć nasze najdoskonalsze nawet plany… Takie próby podejmują dziesięcioletni Stefek i jego kilkunastoletnia siostra Elka. Rodzeństwo, które odkrywa, że los uśmiecha się do tego kto gotowy jest również na ofiary. Żyjąc w beznadziejnie przewidywalnym świecie polskiego miasta bez perspektyw, potrafią wiele zmienić.  Na pewno udaje im się dodać magii do swojej szaroburej codzienności, a na dodatek zarazić nią nas, widzów. No cóż, oglądając fasady i podwórka odrapanych kamienic, witryny skromnych sklepików i twarze biednych ludzi, patrzyłam na nie z perspektywy mogących ich spotkać niezwykłych wydarzeń. Wystarczyłoby tylko odpowiednio przekupić doświadczający ich los! Stefek i Elka wkładają ogromny wysiłek w to by osiągnąć w życiu to co dla nich najważniejsze. Przekonują się również, że trzeba wybierać a poświęcenie części marzeń jest nieuniknione. Czyż właśnie nie na tym polega dorastanie?  „Sztuczki”, 2007, reż. Andrzej Jakimowski</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/sztuczki-czyli-magia-dziecinstwa-sztuka-dorastania/">Sztuczki czyli magia dzieciństwa i sztuka dorastania</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czy mamy wpływ na bieg naszego życia? Nie tylko przez działania które podejmujemy by nim kierować ale zapytajmy czy możemy odwrócić los, przypadek, który potrafi zniweczyć nasze najdoskonalsze nawet plany…</p>
<p><span id="more-8795"></span></p>
<p>Takie próby podejmują dziesięcioletni Stefek i jego kilkunastoletnia siostra Elka. Rodzeństwo, które odkrywa, że los uśmiecha się do tego kto gotowy jest również na ofiary. Żyjąc w beznadziejnie przewidywalnym świecie polskiego miasta bez perspektyw, potrafią wiele zmienić.  Na pewno udaje im się dodać magii do swojej szaroburej codzienności, a na dodatek zarazić nią nas, widzów.</p>
<p>No cóż, oglądając fasady i podwórka odrapanych kamienic, witryny skromnych sklepików i twarze biednych ludzi, patrzyłam na nie z perspektywy mogących ich spotkać niezwykłych wydarzeń. Wystarczyłoby tylko odpowiednio przekupić doświadczający ich los!</p>
<p>Stefek i Elka wkładają ogromny wysiłek w to by osiągnąć w życiu to co dla nich najważniejsze. Przekonują się również, że trzeba wybierać a poświęcenie części marzeń jest nieuniknione. Czyż właśnie nie na tym polega dorastanie?</p>
<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/AKHKHKWRLBY" width="760" height="426" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p><em> „Sztuczki”, 2007, reż. Andrzej Jakimowski</em></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/sztuczki-czyli-magia-dziecinstwa-sztuka-dorastania/">Sztuczki czyli magia dzieciństwa i sztuka dorastania</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/sztuczki-czyli-magia-dziecinstwa-sztuka-dorastania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powrót z kolonii</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/powrot-z-kolonii/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/powrot-z-kolonii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Jul 2012 20:40:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Podróże: Polska]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[lato]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=5690</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dziewczynki wróciły z kolonii. Przywiozły same dobre wspomnienia, nowe piosenki, decoupage’owe dzieła, pierniki upieczone w czasie warsztatów w Toruniu i mnóstwo zdjęć. To chyba najbardziej różni ich kolonie od naszych, w czasie których robiono zazwyczaj tylko jedno zbiorowe zdjęcie. Tymczasem nam, obejrzenie wszystkich fotografii i wysłuchanie związanych z nimi kolonijnych opowieści zajęło dwa wieczory! Najbardziej podziwialiśmy ułożony przez dzieci &#8211; z szyszek &#8211; ogromny napis „Smerzyn” (to miejscowość, w której odbywały się kolonie.)   Dziewczynki wspaniale się bawiły, ale z powrotu do domu też się ucieszyły:) – z czekającego na nie placka z jagodami, nowego hamaka w ogrodzie i wiernie wypatrującej swej pani Małżusi, której życie znów nabrało blasku. Na zdjęciu pozuje podczas prysznicowej kąpieli w nurcie naszej ogrodowej kaskadki.</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/powrot-z-kolonii/">Powrót z kolonii</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dziewczynki wróciły z kolonii. Przywiozły same dobre wspomnienia, nowe piosenki, decoupage’owe dzieła, pierniki upieczone w czasie warsztatów w Toruniu i mnóstwo zdjęć. To chyba najbardziej różni ich kolonie od naszych, w czasie których robiono zazwyczaj tylko jedno zbiorowe zdjęcie. Tymczasem nam, obejrzenie wszystkich fotografii i wysłuchanie związanych z nimi kolonijnych opowieści zajęło dwa wieczory!</p>
<p><span id="more-5690"></span></p>
<p>Najbardziej podziwialiśmy ułożony przez dzieci &#8211; z szyszek &#8211; ogromny napis „Smerzyn” (to miejscowość, w której odbywały się kolonie.)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/11.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5694 aligncenter" title="Kolonie w Smerzynie" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/11.jpg" alt="Kolonie w Smerzynie" width="513" height="513" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/11.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/11-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/11-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/21.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5695 aligncenter" title="Kolonijne skarby" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/21.jpg" alt="Kolonijne skarby" width="513" height="513" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/21.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/21-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/21-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>Dziewczynki wspaniale się bawiły, ale z powrotu do domu też się ucieszyły:) – z czekającego na nie placka z jagodami, nowego hamaka w ogrodzie i wiernie wypatrującej swej pani <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2012/oto-malzusia/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">Małżusi</span></a>, której życie znów nabrało blasku. Na zdjęciu pozuje podczas prysznicowej kąpieli w nurcie naszej ogrodowej kaskadki.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/31.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5696 aligncenter" title="W ogrodzie" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/31.jpg" alt="W ogrodzie" width="513" height="513" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/31.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/31-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/07/31-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/powrot-z-kolonii/">Powrót z kolonii</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/powrot-z-kolonii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ostatnie śniegi</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Mar 2012 09:21:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=5488</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Miała zaledwie 10 miesięcy, gdy wraz z rodzicami przeprowadziła się na małą grenlandzką wysepkę, do prymitywnej chaty w innuickiej osadzie. Dla jej ojca była to pasja, ale i codzienna praca. Na Grenlandię wyruszał tak jak my do biura;) Walter Herbert był sławnym polarnikiem, ale mimo, że był pionierskim zdobywcą bieguna północnego, uczestnikiem pierwszej trans-arktycznej ekspedycji, codzienne życie z rodziną wśród niedostępnych lodów nie było łatwe. „Mała czerwona chatka, która na najbliższe dwa lata miała stać się naszym domem, wyglądała na zaniedbaną od dawna. (…) Tata był przyzwyczajony do surowych warunków życia myśliwskiej społeczności, ale dla matki z pewnością musiał to być rozczarowujący widok. Sterty śmieci piętrzyły się zarówno na zewnątrz, jak i w środku, do dachu przywarły gnijące głowy morsów, a do wychodka przypięta była brudna psia skóra. Warstwy żółknącego wielorybiego tłuszczu zalegały na ścieżce prowadzącej do pokrytych pęcherzami drzwi. Psy husky leżały rozwalone pośród bielejących kości i brudnych głazów…”   Powrót z wyspy możliwy był praktycznie po roku, bo tak często przepływał tamtędy statek handlowy. Małą Kari opiekowała się cała wioska, a ona sama „szybko zaczęła żywić się fokami, morsami i innymi regionalnymi daniami, mówiła zaś wyłącznie w języku inuktun.” Zimą, kobiety i dzieci nie opuszczały osady, natomiast [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/">Ostatnie śniegi</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Miała zaledwie 10 miesięcy, gdy wraz z rodzicami przeprowadziła się na małą grenlandzką wysepkę, do prymitywnej chaty w innuickiej osadzie. Dla jej ojca była to pasja, ale i codzienna praca. Na Grenlandię wyruszał tak jak my do biura;) <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Wally_Herbert" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">Walter Herbert </span></a>był sławnym polarnikiem, ale mimo, że był pionierskim zdobywcą bieguna północnego, uczestnikiem pierwszej trans-arktycznej ekspedycji, codzienne życie z rodziną wśród niedostępnych lodów nie było łatwe.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5489 aligncenter" title="Kari Herbert z rodzicami" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51.jpg" alt="Kari Herbert z rodzicami" width="511" height="340" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51.jpg 511w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 511px) 100vw, 511px" /></a></p>
<p>„Mała czerwona chatka, która na najbliższe dwa lata miała stać się naszym domem, wyglądała na zaniedbaną od dawna. (…) Tata był przyzwyczajony do surowych warunków życia myśliwskiej społeczności, ale dla matki z pewnością musiał to być rozczarowujący widok. Sterty śmieci piętrzyły się zarówno na zewnątrz, jak i w środku, do dachu przywarły gnijące głowy morsów, a do wychodka przypięta była brudna psia skóra. Warstwy żółknącego wielorybiego tłuszczu zalegały na ścieżce prowadzącej do pokrytych pęcherzami drzwi. Psy husky leżały rozwalone pośród bielejących kości i brudnych głazów…”</p>
<p> </p>
<p>Powrót z wyspy możliwy był praktycznie po roku, bo tak często przepływał tamtędy statek handlowy.</p>
<p>Małą Kari opiekowała się cała wioska, a ona sama „szybko zaczęła żywić się fokami, morsami i innymi regionalnymi daniami, mówiła zaś wyłącznie w języku inuktun.”</p>
<p>Zimą, kobiety i dzieci nie opuszczały osady, natomiast mężczyźni wypuszczali się po skutym lodem oceanie na dalekie wyprawy łowieckie, które Walter Herbert filmował.</p>
<p>Tylko jeden raz rodzice Kari wyruszyli wspólnie saniami do bardzo odległej amerykańskiej bazy lotniczej, pozostawiając ją w wiosce. Przypłacili to prawie życiem, a dziewczynka mogłaby już całe życie mówić tylko po innuicku.</p>
<p>Rodzina wróciła do Anglii po dwóch latach, a Grenlandię odwiedzili znów, gdy Kari była dziewięciolatką.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5490 aligncenter" title="Dziewięcioletnia Kari Herbert" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41.jpg" alt="Dziewięcioletnia Kari Herbert" width="512" height="363" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41-300x213.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>„Gościa wchodzącego do którejkolwiek z chat wciąż witały focze truchła, a widok ten wywoływał mdłości u dziewczynki, która zapomniała już o swojej przeszłości. Stare kobiety ciągle szeroko się uśmiechały, pokazując bezzębne dziąsła – od żucia zmiękczanej na ubrania skóry, po zębach pozostały im tylko kikuty. Przecinane ujadaniem półdzikich psów powietrze było ciężkie od intensywnego zapachu wielorybiego tłuszczu. Dzieci nadal biegały wokół, domagając się uwagi i obwąchując wzajemnie z czułością. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że fundament tradycyjnego stylu życia okazał się bardzo kruchy. Rodziny były rozdarte, a niektóre z nich już uległy pokusom nowoczesnego świata.”</p>
<p>Grenlandia zmieniła się jeszcze bardziej, gdy <strong>Kari Herbert </strong>powróciła na nią jako dorosła kobieta. To kolejne spotkanie opisuje w książce <strong>„Córka polarnika”</strong>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/3.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5491 aligncenter" title="Córka polarnika" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/3.jpg" alt="Córka polarnika" width="329" height="512" /></a></p>
<p>Innuici żyją już w domach wyposażonych w cywilizacyjne udogodnienia, gdzie nastolatki wyklejają swoje pokoje plakatami Britney S. Mają rozbudzone marzenia i potrzeby, ale niewielkie możliwości by je zrealizować. Dodatkowo, podstawy ich tradycyjnego bytu zostały już prawie całkowicie zniszczone. Topnieje lód, który umożliwiał wyprawy łowieckie, zagrożeni są radioaktywnym promieniowaniem i alkoholem.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=MPWOzu_EVI8&amp;feature=plcp&amp;context=C3aebd6bUDOEgsToPDskKfJctQxlxYSz2kL3MrC94s">httpv://www.youtube.com/watch?v=MPWOzu_EVI8&amp;feature=plcp&amp;context=C3aebd6bUDOEgsToPDskKfJctQxlxYSz2kL3MrC94s</a></p>
<p>Książka opisuje zarówno ich współczesne jak i tradycyjne życie. Nie wiem chyba, które jest trudniejsze.</p>
<p>Dawniej mieli tam szansę przetrwać najsilniejsi. W książce znajdziemy opisy ich walki z lodem, słabościami, o niezwykłych zwyczajach. Dzieci noszono nago, przy ciele matki i dopiero razem ubierano się w futra. Dziecko nie miało też praktycznie szans przetrwać, gdy zginęła jego matka, dlatego grzebano je razem z nią.</p>
<p>Ciekawostką, o której opowiedziałam dzieciom jest teza, że sposobu polowań i budowy igloo, Eskimosi polarni nauczyli się podpatrując białe niedźwiedzie. Chaty i igloo musiały być też na tyle mocne by wytrzymały ciężar tego zwierzęcia.</p>
<p>Zainspirowane tym dziewczynki zbudowały własne igloo, wykorzystując <a href="http://pikinini.pl/ext/producenci/139" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">kartonowe klocki</span></a>, z których <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2012/nie-ma-to-jak-w-domu/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">kiedyś powstał domek</span></a>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5492 aligncenter" title="Igloo z kartonu" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11.jpg" alt="Igloo z kartonu" width="511" height="454" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11.jpg 511w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11-300x267.jpg 300w" sizes="(max-width: 511px) 100vw, 511px" /></a></p>
<p>Na dach naszego igloo wdrapał się również biały niedźwiedź!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5493 aligncenter" title="Biały niedźwiedź" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/2.jpg" alt="Biały niedźwiedź" width="446" height="512" /></a></p>
<p><em>Kari Herbert „Córka polarnika”, carta blanca 2004</em></p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/">Ostatnie śniegi</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z górki na pazurki</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/z-gorki-na-pazurki/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/z-gorki-na-pazurki/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Jan 2010 21:17:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA["Dzieci z Bullerbyn"]]></category>
		<category><![CDATA[Astrid Lindgren]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[psie zaprzęgi]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=3477</guid>

					<description><![CDATA[<p>  „A tam na placu najsprytniejsi chłopcy przywiązywali często swoje saneczki do chłopskiego wozu i jechali sobie kawał drogi za nim. Było bardzo wesoło. Gdy tak w najlepsze się bawili, nadjechały duże sanie. Calusieńkie pomalowane były na biało i siedział w nich ktoś otulony w białe futro i w białej futrzanej czapce; sanie dwukrotnie objechały plac, a Kaj błyskawicznie przywiązał do nich swoje saneczki, i już jechał za nimi (…) jego mały pojazd był na uwięzi i pędził z szybkością wiatru. Wtedy Kaj głośno zawołał, ale nikt go nie usłyszał, a śnieg sypał i sanie pędziły dalej. Od czasu do czasu podskakiwały, aż Kajowi zdawało się, że pokonuje rowy i ogrodzenia. Przestraszył się na serio, chciał odmówić Ojcze nasz, ale pamiętał tylko tabliczkę mnożenia.” Zwykła zabawa na sankach, stała się dla Kaja początkiem nieprzewidzianej i niebezpiecznej przygody, która pomogła mu jednak ostatecznie szczęśliwie dorosnąć. Pęd wielkich sań kusi małego chłopca, skusił też kiedyś małą Lisabet z opowieści Astrid Lindgren „Patrz, Madika pada śnieg!” Uczepiona sań, trafia do zasypanego śniegiem lasu, skąd nie ma siły wrócić do domu. Oj tak, lepiej nie przyczepiać swoich saneczek do niczyich sań:–) Zdecydowanie przyjemniej byłoby pomknąć zimą psim zaprzęgiem, co zdarzyło nam się do tej pory [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/z-gorki-na-pazurki/">Z górki na pazurki</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p><em>„A tam na placu najsprytniejsi chłopcy przywiązywali często swoje saneczki do chłopskiego wozu i jechali sobie kawał drogi za nim. Było bardzo wesoło. Gdy tak w najlepsze się bawili, nadjechały duże sanie. Calusieńkie pomalowane były na biało i siedział w nich ktoś otulony w białe futro i w białej futrzanej czapce; sanie dwukrotnie objechały plac, a Kaj błyskawicznie przywiązał do nich swoje saneczki, i już jechał za nimi (…) jego mały pojazd był na uwięzi i pędził z szybkością wiatru. Wtedy Kaj głośno zawołał, ale nikt go nie usłyszał, a śnieg sypał i sanie pędziły dalej. Od czasu do czasu podskakiwały, aż Kajowi zdawało się, że pokonuje rowy i ogrodzenia. Przestraszył się na serio, chciał odmówić Ojcze nasz, ale pamiętał tylko tabliczkę mnożenia.”</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/11.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3480 aligncenter" title="Królowa Śniegu il. Szancer" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/11.jpg" alt="Królowa Śniegu il. Szancer" width="400" height="508" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/11.jpg 400w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/11-236x300.jpg 236w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a></p>
<p>Zwykła zabawa na sankach, stała się dla Kaja początkiem nieprzewidzianej i niebezpiecznej przygody, która pomogła mu jednak ostatecznie szczęśliwie dorosnąć.</p>
<p>Pęd wielkich sań kusi małego chłopca, skusił też kiedyś małą Lisabet z opowieści <strong>Astrid Lindgren „Patrz, Madika pada śnieg!”</strong></p>
<p style="text-align: center;"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3481 aligncenter" title="&quot;Patrz Madika, pada śnieg&quot;" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/21.jpg" alt="&quot;Patrz Madika, pada śnieg&quot;" width="511" height="256" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/21.jpg 511w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/21-300x150.jpg 300w" sizes="(max-width: 511px) 100vw, 511px" /></p>
<p>Uczepiona sań, trafia do zasypanego śniegiem lasu, skąd nie ma siły wrócić do domu.</p>
<p>Oj tak, lepiej nie przyczepiać swoich saneczek do niczyich sań:–)</p>
<p>Zdecydowanie przyjemniej byłoby pomknąć zimą <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2008/psie-zaprzegi-z-dziecmi/" target="_blank"><strong><span style="color: #0000ff;">psim zaprzęgiem, co zdarzyło nam się do tej pory popróbować tylko latem</span></strong></a><span style="color: #0000ff;"><strong>.</strong> </span>Nasze znajome psy, <a href="http://inarijarvi2010.blogspot.com/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">przygotowują się jednak właśnie do odbycia 500 kilometrowej wyprawy wokół arktycznego jeziora Inari w Finlandii</span></a>. Nie ośmielamy się więc teraz przeszkadzać im w treningach. Będziemy kibicować i śledzić relacje z tej niesamowitej wyprawy.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/31.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3484 aligncenter" title="Psy z Syberiada Adventure" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/31.jpg" alt="Psy z Syberiada Adventure" width="513" height="361" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/31.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/31-300x211.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.syberiada-adventure.blogspot.com/"><em><span style="color: #0000ff;">http://www.syberiada-adventure.blogspot.com/</span></em></a></p>
<p style="text-align: center;"> </p>
<p>Nam pozostaje zjeżdżanie na sankach:–) Mieszkamy przy spokojnej ulicy, która zimą zamienia się w idealną do zjazdu trasę, zwłaszcza, że żadne zabłąkane auto nie jest w stanie nią podjechać. Nie jest to, co prawda <strong>Bullerbyn</strong>, gdzie <em>„pagórki są najlepszymi, jakie można sobie wymarzyć do jazdy na saneczkach”</em> i urządzania długodystansowych wyścigów, ale dla dziewczynek nasza górka jest w sam raz. Młodsza uwielbia zwłaszcza zjeżdżanie razem z tatą…</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/4.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3489 aligncenter" title="Na sankach z tatą" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/4.jpg" alt="Na sankach z tatą" width="512" height="384" /></a></p>
<p>Nie podobało się to chyba jednak naszym sankom, które nie wytrzymały tylu lat intensywnego użytkowania i dodatkowego obciążenia;–)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/51.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3490 aligncenter" title="złamane sanki" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/51.jpg" alt="złamane sanki" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/51.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/51-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>Trudno mi będzie rozstać się z nimi. Służyły moim dzieciom, ale przede wszystkim mi i mojej siostrze odkąd pamiętam. Są jeszcze podpisane naszymi imionami.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/61.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3492 aligncenter" title="nasze sanki" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/61.jpg" alt="nasze sanki" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/61.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/61-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>Woziły nas kiedy za sznurek musieli ciągnąć nasi rodzice…</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/7.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3494 aligncenter" title="na sankach z mamą" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/7.jpg" alt="na sankach z mamą" width="511" height="316" /></a></p>
<p>…i później kiedy przyszło im wytrzymywać nasze samodzielne, szaleńcze zjazdy z kolegami. Niedawno stanęłam na szczycie góry z której kiedyś zjeżdżaliśmy i nie mogłam pojąć skąd miałam wtedy na to odwagę i jak wytrzymały to nasze sanki, kończyny i głowy.</p>
<p>Nasze zimowe zjazdy trwały nieraz godzinami, a ponieważ działo się to – jak widać na zdjęciu – w odległych czasach, w których nieznano jeszcze polaru i goretexu, powrót do domu wiązał się zawsze z rozgrzewaniem zmarzniętych stóp w gorącej wodzie i suszeniem mokrych butów za pomocą wkładanej w nie gazety. Zaczynam doceniać jak wygodne buty i ubrania możemy teraz nosić, ale co dziwne, znacznie mniej czasu spędzamy na zewnątrz.</p>
<p> </p>
<p>Jazda na sankach to jedna z najstarszych i najprostszych dziecięcych zabaw. By zjechać z ośnieżonej górki nie potrzeba przecież prawdziwych sań. Dzieci zjeżdżały nawet na workach z grochem lub na zwyczajnej desce, jak widać na poniższej XIX–wiecznej rycinie.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/8.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3495 aligncenter" title="&quot;Kłosy&quot; 1879" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/8.jpg" alt="&quot;Kłosy&quot; 1879" width="511" height="451" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>&#8220;Kłosy&#8221; 1879</em></p>
<p> </p>
<p>Nam przyjdzie pewnie kupić nowe sanki. Dopiero teraz dostrzegam jak wiele nowych modeli pojawiło się w sklepach. Nawet nasza ulubiona <strong>Mama Mu</strong>, jeździ, wraz z Panem Wroną, ciekawym, sterowanym kierownicą pojazdem;–)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/9.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3502 aligncenter" title="Mama Mu na sankach" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/9.jpg" alt="Mama Mu na sankach" width="373" height="522" /></a></p>
<p>Żaden z nich nie umywa się jednak do <a href="http://www.tvp.pl/dla-dzieci/magiczne-drzewo/wideo/drewniany-pies" target="_blank"><span style="color: #0000ff;"><strong>magicznych sanek</strong> z filmu <strong>Andrzeja Maleszki</strong></span></a>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/10.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3510 aligncenter" title="&quot;Magiczne drzewo&quot;, odc. &quot;Drewniany pies&quot; kadr z filmu" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/10.jpg" alt="&quot;Magiczne drzewo&quot;, odc. &quot;Drewniany pies&quot; kadr z filmu" width="375" height="251" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/10.jpg 375w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/10-300x201.jpg 300w" sizes="(max-width: 375px) 100vw, 375px" /></a></p>
<p>Żywimy cichą nadzieję, że drewno ze starego dębu, powalonego przez burzę w niedalekiej dolinie Warty – magiczne drzewo z którego pan Maleszka wyczarował swoje czarodziejskie opowieści – nie zostało jeszcze do końca wykorzystane.</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/z-gorki-na-pazurki/">Z górki na pazurki</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/z-gorki-na-pazurki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stare Zoo w Poznaniu</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/stare-zoo-w-poznaniu/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/stare-zoo-w-poznaniu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 21:00:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[ogród]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=2936</guid>

					<description><![CDATA[<p>Taka reklama kierowana była do moich dziadków. Dziś miasto również bardzo namawia do zwiedzania ogrodu zoologicznego. Już nie tego – starego zoologu – czynnego nieprzerwanie od 135 lat. W Poznaniu mamy nowe, ogromne zoo z wygodnymi dla zwierząt wybiegami i tam raczej podążają rodzinne wycieczki, zwłaszcza od kiedy otwarto w nim dużą, nowoczesną słoniarnię. W ostatni weekend mnóstwo Poznaniaków wyruszyło obejrzeć nowo przybyłą słonicę. Być może dlatego, w starym opuszczonym już przez większość zwierząt ogrodzie, nie było prawie żadnych spacerowiczów. Wybrałam się tam wraz z moimi przyjaciółkami i naszymi dziećmi. Zoo staje się teraz pięknym, osadzonym w środku miasta parkiem, pełnym pamiątek przeszłości i naszych nostalgicznych wspomnień z dzieciństwa. Naszym dzieciom zrobiłyśmy pamiątkowe zdjęcie przy starej rzeźbie wilka, na którego grzbiecie siadywali chyba wszyscy mali Poznaniacy. Wielu z nich ma zapewne w swoich albumach okolicznościowe zdjęcie, podobne do tego na którym rodzice uwiecznili mnie i siostrę. &#160; Historia zoologu rozpoczęła się gdy właścicielowi dworcowej restauracji, członkowie stowarzyszenia w którym działał, podarowali na pięćdziesiąte urodziny zakupione przez siebie zwierzęta: świnie, kaczki, kozy, pawia, koguta, królika, a także nabyte od Cyganów – niedźwiedzia i małpę. Zoo zarządzane było przez Niemców, Polaków i Żydów. Było dumą Poznania. Kiedy więc w trudnych latach po [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/stare-zoo-w-poznaniu/">Stare Zoo w Poznaniu</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><span id="more-2936"></span></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/13.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2939 aligncenter" title="Zwiedzajcie Ogród Zoologiczny" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/13.jpg" alt="Zwiedzajcie Ogród Zoologiczny" width="508" height="393" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/13.jpg 508w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/13-300x232.jpg 300w" sizes="(max-width: 508px) 100vw, 508px" /></a></p>
<p>Taka reklama kierowana była do moich dziadków.</p>
<p>Dziś miasto również bardzo namawia do zwiedzania ogrodu zoologicznego. Już nie tego – starego zoologu – czynnego nieprzerwanie od 135 lat. W Poznaniu mamy nowe, ogromne zoo z wygodnymi dla zwierząt wybiegami i tam raczej podążają rodzinne wycieczki, zwłaszcza od kiedy otwarto w nim dużą, nowoczesną słoniarnię. W ostatni weekend mnóstwo Poznaniaków wyruszyło obejrzeć nowo przybyłą słonicę.</p>
<p>Być może dlatego, w starym opuszczonym już przez większość zwierząt ogrodzie, nie było prawie żadnych spacerowiczów.<br />
Wybrałam się tam wraz z moimi przyjaciółkami i naszymi dziećmi. Zoo staje się teraz pięknym, osadzonym w środku miasta parkiem, pełnym pamiątek przeszłości i naszych nostalgicznych wspomnień z dzieciństwa.<br />
Naszym dzieciom zrobiłyśmy pamiątkowe zdjęcie przy starej rzeźbie wilka, na którego grzbiecie siadywali chyba wszyscy mali Poznaniacy. Wielu z nich ma zapewne w swoich albumach okolicznościowe zdjęcie, podobne do tego na którym rodzice uwiecznili mnie i siostrę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/31.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2942 aligncenter" title="Pamiętacie wilka?" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/31.jpg" alt="Pamiętacie wilka?" width="516" height="370" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/31.jpg 516w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/31-300x215.jpg 300w" sizes="(max-width: 516px) 100vw, 516px" /></a></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Historia zoologu rozpoczęła się gdy właścicielowi dworcowej restauracji, członkowie stowarzyszenia w którym działał, podarowali na pięćdziesiąte urodziny zakupione przez siebie zwierzęta: świnie, kaczki, kozy, pawia, koguta, królika, a także nabyte od Cyganów – niedźwiedzia i małpę.<br />
Zoo zarządzane było przez Niemców, Polaków i Żydów. Było dumą Poznania.<br />
Kiedy więc w trudnych latach po pierwszej wojnie światowej, zamykano w Europie kolejne ogrody, Poznaniacy bardzo starali się udowodnić własną gospodarność i utrzymać zoo. W wielu opustoszałych klatkach umieszczono z braku innych zwierząt rozmaite rasy królików, a Poznaniacy tłumnie je odwiedzali. Chyba nigdzie na świecie króliki nie cieszyły się taką oglądalnością co wówczas w Poznaniu. Dzięki tej akcji, poznańskie zoo, jest najdłużej działającym zwierzyńcem w Polsce.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/71.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2943 aligncenter" title="Stare zoo" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/71.jpg" alt="Stare zoo" width="518" height="340" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/71.jpg 518w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/71-300x197.jpg 300w" sizes="(max-width: 518px) 100vw, 518px" /></a></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przy okazji przybywających ostatnio do Poznania nowych słoni, warto przypomnieć też ich poprzedników, nie mających szczęścia zakosztować komfortu nowej słoniarni.<br />
Przeprowadzki do nowego zoo, nie doczekała nasza sympatyczna słonica Kinga. Zdechła w 2003 roku po przeżyciu w Poznaniu 48 lat. Przywieziono ją gdy była małym 3,5 letnim słonikiem, złapanym w Indiach. Szkoda, że musiała resztę swojego życia spędzić na betonowym wybiegu.<br />
W pamięci starszych Poznaniaków, zapisał się też Mały Cohn, który jako uciekinier z cyrku, był bohaterem &#8211; jedynego w dziejach naszego miasta – polowania na słonia.<br />
Polowanie miało miejsce jeszcze przed pierwszą wojną, a Mały Cohn po złapaniu, zamieszkał w zoo.<br />
Spacerowałyśmy wśród starych, pustych już klatek. Wciąż pamiętam jakim przerażeniem napawały nas mieszkające tu drapieżne koty i niedźwiedzie.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/41.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2944 aligncenter" title="stare klatki" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/41.jpg" alt="stare klatki" width="512" height="346" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/41.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/41-300x203.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dziś pozostało w ogrodzie jeszcze trochę mniejszych zwierząt. Atrakcją dla dzieci są sympatyczne kózki i owieczki, oglądać można ptaki, ryby i gady.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/51.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2946 aligncenter" title="kózki i owieczki" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/51.jpg" alt="kózki i owieczki" width="519" height="389" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/51.jpg 519w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/51-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 519px) 100vw, 519px" /></a></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zbudowano nowe place zabaw, ale jest też i stara wiekowa już chyba karuzela.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/61.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2947 aligncenter" title="Zabawa w starym zoo" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/61.jpg" alt="Zabawa w starym zoo" width="516" height="388" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/61.jpg 516w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/61-300x226.jpg 300w" sizes="(max-width: 516px) 100vw, 516px" /></a></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zwiedzajcie i popierajcie Ogród Zoologiczny w Poznaniu:)</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/22.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2948 aligncenter" title="Pozdrowienia z Poznania" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/22.jpg" alt="Pozdrowienia z Poznania" width="514" height="335" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/22.jpg 514w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/22-300x196.jpg 300w" sizes="(max-width: 514px) 100vw, 514px" /></a></span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/stare-zoo-w-poznaniu/">Stare Zoo w Poznaniu</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/stare-zoo-w-poznaniu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Onitsza</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/onitsza/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/onitsza/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Sep 2009 20:08:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=2929</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy poznajemy   dwunastoletniego Fintana, właśnie rozpoczyna on swą morską podróż do Afryki, gdzie mieszka jego angielski ojciec, który wyjechał tam w pogoni za marzeniami, tuż przed wybuchem drugiej wojny. Matka Fintana jest Włoszką, która schroniła się z dzieckiem we Francji. Swego męża pamięta tylko jako romantycznego kochanka, jej syn nie zna swojego ojca wcale. Fintan nie chce opuszczać domu przybranej babki i Francji, ale nie protestuje. Całe swe siły skupia na zapamiętaniu ostatnich obrazów świata, który zostawia za sobą. Czytałam kilka recenzji książki Le Clezio „Onitsza”. Wszystkie z nich mówią o miłości chłopca do Afryki. Tak, chłopiec pokochał Afrykę, którą spotkał, intensywność barw, zapachów, dźwięków, niezwykłość ludzi. Ale to, że tak się stało wynikało z tego kim Fintan był, z jego wrażliwości na wszystko co go otaczało, z wewnętrznej potrzeby zachowania najlepszych cząstek świata. Znajduje je właściwie wszędzie, w oddalającym się wybrzeżu Francji, w morskim rejsie, w bliskości matki. Rytm powieści jest niespieszny, ale na obserwację świata, na wchłonięcie codziennych osobliwości potrzebny jest przecież czas, niezbędna nawet nuda i monotonia, by to w czym odnajdujemy piękno i wagę można zamknąć w głowie na zawsze. Fintan to potrafił. Był dzieckiem, który zdołał przyjąć Afrykę taką jaką spotkał. Jest odarta z godności [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/onitsza/">Onitsza</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/12.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2928 alignleft" title="Le Clezio &quot;Onitsza&quot; " src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/12.jpg" alt="Le Clezio &quot;Onitsza&quot; " width="234" height="380" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/12.jpg 234w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/12-185x300.jpg 185w" sizes="(max-width: 234px) 100vw, 234px" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Kiedy poznajemy   dwunastoletniego Fintana, właśnie rozpoczyna on swą morską podróż do Afryki, gdzie mieszka jego angielski ojciec, który wyjechał tam w pogoni za marzeniami, tuż przed wybuchem drugiej wojny. Matka Fintana jest Włoszką, która schroniła się z dzieckiem we Francji. Swego męża pamięta tylko jako romantycznego kochanka, jej syn nie zna swojego ojca wcale.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Fintan nie chce opuszczać domu przybranej babki i Francji, ale nie protestuje. Całe swe siły skupia na zapamiętaniu ostatnich obrazów świata, który zostawia za sobą.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Czytałam kilka recenzji książki <strong>Le Clezio „Onitsza”.</strong> Wszystkie z nich mówią o miłości chłopca do Afryki. Tak, chłopiec pokochał Afrykę, którą spotkał, intensywność barw, zapachów, dźwięków, niezwykłość ludzi. Ale to, że tak się stało wynikało z tego kim Fintan był, z jego wrażliwości na wszystko co go otaczało, z wewnętrznej potrzeby zachowania najlepszych cząstek świata. Znajduje je właściwie wszędzie, w oddalającym się wybrzeżu Francji, w morskim rejsie, w bliskości matki. Rytm powieści jest niespieszny, ale na obserwację świata, na wchłonięcie codziennych osobliwości potrzebny jest przecież czas, niezbędna nawet nuda i monotonia, by to w czym odnajdujemy piękno i wagę można zamknąć w głowie na zawsze.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Fintan to potrafił. Był dzieckiem, który zdołał przyjąć Afrykę taką jaką spotkał. Jest odarta z godności przez kolonializm i biedę, ale właśnie tu najważniejsza jest umiejętność dostrzegania tego, co nie do końca jest widoczne, zjednoczenie prostego, ludzkiego losu z naturą.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-size: small;"><span style="font-family: Arial;">Afryka jest też pełna krzywdy i przemocy, i o tym też nie będzie mógł zapomnieć Fintan gdy przyjdzie mu wrócić do Europy. Dorasta, ale nie przestaje być dzieckiem. Wie, że by mieszkać w Anglii czy Francji musi „przytępić swoją wrażliwość”, nie może jak w Afryce „chodzić boso”. Tu ważne jest ukrycie się w butach, ubraniu i racjonalnym spojrzeniu na rzeczywistość. To jednak co zachował w sercu i w pamięci pozwala dorosłemu już Fintanowi akceptować ludzi – wybory swej matki, pogoń ojca za marzeniami i doskonałością.<span style="mso-spacerun: yes;">  </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Niezgoda na zło świata, dostrzeganie w nim piękna i akceptacja ludzkich słabości – tego wszystkiego uczy Fintan także swą o wiele lat młodszą siostrę i na to zwraca nam uwagę Le Clezio, opowiadając historię życia małego chłopca.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>J.M.G. Le Clezio „Onitsza”, PIW 1995</em></span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/onitsza/">Onitsza</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/onitsza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ala ma kota</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/ala-ma-kota/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/ala-ma-kota/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 21:02:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=2897</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Dziewczynki rozpoczęły rok szkolny &#8211; w zerówce i w piątej klasie &#8211; w nowej dla nich szkole. Poprzednio spędziły kilka lat w placówkach prywatnych, teraz znalazły się w dość dużej szkole publicznej. Miałyśmy wiele obaw, ale pierwszy strach już za nami. Piątoklasistki przyjęły moją córkę bardzo serdecznie, zwłaszcza, że większość w klasie stanowią chłopcy. Dziewczynki cieszą się z wielu rzeczy w szkole. Młodsza &#8211; z nowego placu zabaw, którego brakowało w przedszkolu… Starsza &#8211; z nowych koleżanek, rozdawanego na przerwach mleka, które uwielbia i dużej sali gimnastycznej. Obydwie bardzo polubiły świetlicę z miłymi paniami, a także licznymi grami i zabawami, których było zbyt mało w szkole prywatnej. Myślę, że będzie dobrze, choć sporo wyzwań wciąż przed nami. W przypadku naszej sześciolatki, czeka nas w tym roku zmaganie z reformą edukacyjną. Nowy program dla klas zerowych nie zakłada nauki czytania i pisania. Dzieci sześcioletnie mają niejako zaprzestać rozwijania swoich umiejętności, pewnie po to by ułatwić start pięciolatkom. Podobnie dzieje się też w pierwszych klasach, gdzie siedmiolatki uczą się z sześciolatkami. Początkowo martwiłam się trochę, ale zerówkowa wychowawczyni jest, na szczęście, rozsądną osobą, która nie będzie zabraniała dzieciom pisania. Doszłam też do wniosku, że przecież wiele dzieci &#8211; w tym ja sama – [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ala-ma-kota/">Ala ma kota</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Dziewczynki rozpoczęły rok szkolny &#8211; w zerówce i w piątej klasie &#8211; w nowej dla nich szkole. Poprzednio spędziły kilka lat w placówkach prywatnych, teraz znalazły się w dość dużej szkole publicznej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Miałyśmy wiele obaw, ale pierwszy strach już za nami. Piątoklasistki przyjęły moją córkę bardzo serdecznie, zwłaszcza, że większość w klasie stanowią chłopcy.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Dziewczynki cieszą się z wielu rzeczy w szkole. Młodsza &#8211; z nowego placu zabaw, którego brakowało w przedszkolu…</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2901 aligncenter" title="Szkolny plac zabaw" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/1.jpg" alt="Szkolny plac zabaw" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/1.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/1-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Starsza &#8211; z nowych koleżanek, rozdawanego na przerwach mleka, które uwielbia i dużej sali gimnastycznej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2902 aligncenter" title="Szkolne mleko" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/2.jpg" alt="Szkolne mleko" width="512" height="468" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/2.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/2-300x274.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Obydwie bardzo polubiły świetlicę z miłymi paniami, a także licznymi grami i zabawami, których było zbyt mało w szkole prywatnej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Myślę, że będzie dobrze, choć sporo wyzwań wciąż przed nami.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">W przypadku naszej sześciolatki, czeka nas w tym roku zmaganie z reformą edukacyjną. Nowy program dla klas zerowych nie zakłada nauki czytania i pisania. Dzieci sześcioletnie mają niejako zaprzestać rozwijania swoich umiejętności, pewnie po to by ułatwić start pięciolatkom. Podobnie dzieje się też w pierwszych klasach, gdzie siedmiolatki uczą się z sześciolatkami.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Początkowo martwiłam się trochę, ale zerówkowa wychowawczyni jest, na szczęście, rozsądną osobą, która nie będzie zabraniała dzieciom pisania. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Doszłam też do wniosku, że przecież wiele dzieci &#8211; w tym ja sama – nauczyła się płynnie czytać i pisać poza szkołą i zazwyczaj zanim przekroczyła jej próg.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Po polsku nauczyli się pisać również mój dziadek i babcia, którzy chodzili tylko do szkół niemieckich.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Jednocześnie wiele dzieci, które dopiero w szkole poznają litery i czytanie, nie nabywa tej umiejętności latami. W poprzedniej, prywatnej szkole mojej córki, szczycącej się najlepszymi wynikami egzaminacyjnymi w Poznaniu, były dzieci, które po pięciu latach nauki wciąż nie potrafiły czytać. Czy szkoła jest więc rzeczywiście tym miejscem, które motywuje do czytania?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Tegoroczna sytuacja sześciolatków jest przykładem na to, że dzieciom każe oczekiwać się na właściwy moment, który być może zostanie później po prostu przegapiony.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Tak działo się oczywiście również dawniej. Mój dziadek zawiózł do szkoły swoją sześcioletnią córkę z nadzieją na jej wcześniejsze przyjęcie do szkoły. Mimo, że mama potrafiła już przeczytać gazetę, do szkoły jej nie przyjęto.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Ja uczyłam się pisać, kopiując słowa w książkach. To mało chwalebny, ale w moim przypadku bardzo skuteczny sposób. Mam jeszcze książki własnoręcznie porysowane i popisane. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/3.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2903 aligncenter" title="Na straganie" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/3.jpg" alt="Na straganie" width="498" height="487" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/3.jpg 498w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/3-300x293.jpg 300w" sizes="(max-width: 498px) 100vw, 498px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">W tomie z wierszami Brzechwy kopiowałam nawet numery stron, przestawiając często cyfry:)</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/4.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2904 aligncenter" title="Uczę się zapisywać cyfry" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/4.jpg" alt="Uczę się zapisywać cyfry" width="494" height="491" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/4.jpg 494w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/4-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/4-300x298.jpg 300w" sizes="(max-width: 494px) 100vw, 494px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Zanim poszłam do pierwszej klasy przeczytałam już samodzielnie kilka książek i właśnie uczyłam się cyrylicy ze starego rosyjskiego podręcznika ze zdjęciem Lenina na drugiej stronie. Książkę nosiłam w tornistrze do szkoły, czytając czasami w świetlicy historie o Tamarze, schludnej Maszy i jej nieporządnej koleżance Wierze, która nie cerowała swoich pończoch:)</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Jednak swój elementarz również bardzo lubiłam. Myślę, że głównie dzięki ilustracjom Grabiańskiego. Uwielbiałam rysunki z Alą szykującą się rano do szkoły i Olą, która żegna mamę udając się SAMA do szkoły, w której spotka się z Alą.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/5.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2905 aligncenter" title="Mój elementarz" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/5.jpg" alt="Mój elementarz" width="512" height="447" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/5.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/5-300x262.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Pamiętam też dobrze lekcję z literką „C”, bo wtedy miałam bardzo wysoką gorączkę i mama musiała odebrać mnie ze szkoły.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Swoją starszą córkę nauczyłam czytać metodą Domana, którą wtedy przypadkowo poznałam. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/6.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2906 aligncenter" title="Glenn Doman &quot;Jak nauczyć małe dziecko czytać&quot;" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/6.jpg" alt="Glenn Doman &quot;Jak nauczyć małe dziecko czytać&quot;" width="332" height="498" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/6.jpg 332w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/6-200x300.jpg 200w" sizes="(max-width: 332px) 100vw, 332px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Na całościowe czytanie słów z małym dzieckiem, przeznaczałam codziennie dosłownie kilka minut. W wieku dwóch lat czytała już całkiem sporo słów, co dla mnie samej było dość niesamowite. Nie wiedziałam jak dalej należy postępować, czytałyśmy więc po prostu kolejne książeczki. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Młodszej córki nie uczyłam już w ten sposób. Ją fascynował mój stary elementarz. Myślę, że to przykład na to, jak każdy znajduje swoją własną drogę do wiedzy:)</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Wróciłam więc do historii Ali, Asa, Oli i Celi. Przypomniałam sobie szkolne zdziwienie historyjkami, które wydawały mi się dosyć dziwaczne. </span><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Bardzo podobne odkryłam później w pierwszym podręczniku mojej starszej córki, w którym występowała również znana mi już Cela:)</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/7.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2907 aligncenter" title="Cela z Elementarza" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/7.jpg" alt="Cela z Elementarza" width="513" height="427" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/7.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/7-300x250.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Zmieniają się programy szkolne, metody nauczania, podręczniki i okładki zeszytów…</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/8.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2908 aligncenter" title="Rodzinne zeszyty" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/8.jpg" alt="Rodzinne zeszyty" width="362" height="500" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/8.jpg 362w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/8-217x300.jpg 217w" sizes="(max-width: 362px) 100vw, 362px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">…ale własnoręczne napisanie pierwszego w życiu zdania, jest chyba dla każdego ogromnym przeżyciem i wielkim powodem do dumy:)</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/9.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2909 aligncenter" title="Ala ma kota" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/9.jpg" alt="Ala ma kota" width="504" height="201" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/9.jpg 504w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/09/9-300x120.jpg 300w" sizes="(max-width: 504px) 100vw, 504px" /></a></span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ala-ma-kota/">Ala ma kota</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/ala-ma-kota/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tak kończy się lato&#8230;</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/tak-konczy-sie-lato/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/tak-konczy-sie-lato/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 22:31:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w ogrodzie]]></category>
		<category><![CDATA[W różnych miejscach z dziećmi (Relacje z uczestnictwa w kulturze)]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[lato]]></category>
		<category><![CDATA[Muminki]]></category>
		<category><![CDATA[ogród]]></category>
		<category><![CDATA[zabawa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=2873</guid>

					<description><![CDATA[<p>  „Za każdym razem noce robią się ciemne całkiem niepostrzeżenie. Jakiegoś wieczora w sierpniu wychodzi się na dwór i nagle wszystko jest czarne jak smoła, wielka ciepła czarna cisza otacza dom. Jest nadal lato, ale już ono nie żyje, zatrzymało się nie więdnąc i jesień już stoi u progu.” Tak kończy się lato, które mała Sophia i jej babka spędzają na swojej wyspie w Zatoce Fińskiej. Są tam właściwie same, tata dziewczynki nad czymś pracuje, czasami przypływa ktoś w odwiedziny lub to one płyną do miasteczka po pocztę. W książce Tove Jansson „Lato” nie ma wartkiej akcji, w płynącym wolno i melancholijnie czasie, na niewielkim kawałku lądu otoczonym morzem, spotykają się babka i wnuczka. To ich przestrzeń, ich wspólny czas. „Wszystko było w porządku a jednak zgaszone głęboką melancholią. Był to sierpień z upalnymi i ładnymi pogodami, ale cokolwiek się zdarzyło, dla babki był to tylko czas, który dokładał się do czasu, tak jak wszystko jest tylko marnością i ściganiem wiatru.” Babce chciało się często spać, musiała zażywać tabletki na serce, chodziła o lasce i czasami musiała szukać wypadającej jej sztucznej szczęki. Twierdziła „że kiedy człowiek robi się taki stary, jest cała masa rzeczy, w których nie można już brać [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/tak-konczy-sie-lato/">Tak kończy się lato&#8230;</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">„<em>Za każdym razem noce robią się ciemne całkiem niepostrzeżenie. Jakiegoś wieczora w sierpniu wychodzi się na dwór i nagle wszystko jest czarne jak smoła, wielka ciepła czarna cisza otacza dom. Jest nadal lato, ale już ono nie żyje, zatrzymało się nie więdnąc i jesień już stoi u progu.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Tak kończy się lato, które mała Sophia i jej babka spędzają na swojej wyspie w Zatoce Fińskiej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Są tam właściwie same, tata dziewczynki nad czymś pracuje, czasami przypływa ktoś w odwiedziny lub to one płyną do miasteczka po pocztę.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">W książce <strong>Tove Jansson „Lato”</strong> nie ma wartkiej akcji, w płynącym wolno i melancholijnie czasie, na niewielkim kawałku lądu otoczonym morzem, spotykają się babka i wnuczka. To ich przestrzeń, ich wspólny czas.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/116.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2875 aligncenter" title="Tove Jansson &quot;Lato&quot;" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/116.jpg" alt="Tove Jansson &quot;Lato&quot;" width="305" height="500" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/116.jpg 305w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/116-183x300.jpg 183w" sizes="(max-width: 305px) 100vw, 305px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„Wszystko było w porządku a jednak zgaszone głęboką melancholią. Był to sierpień z upalnymi i ładnymi pogodami, ale cokolwiek się zdarzyło, dla babki był to tylko czas, który dokładał się do czasu, tak jak wszystko jest tylko marnością i ściganiem wiatru.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Babce chciało się często spać, musiała zażywać tabletki na serce, chodziła o lasce i czasami musiała szukać wypadającej jej sztucznej szczęki. Twierdziła <em>„że kiedy człowiek robi się taki stary, jest cała masa rzeczy, w których nie można już brać udziału…”</em> a jednak jak zauważyła Sophia nie było to prawdą. Babka <em>„brała udział cały czas. Robiły dokładnie to samo”.</em> Razem skradały się, chowały w krzakach, szukały wyrzuconych przez morze skarbów, włamywały się do domku sąsiednich letników. Inicjatorem wszelkich akcji była babcia, która na dodatek gorszyła często bojaźliwą Sophię swoim prowokacyjnym zachowaniem i używaniem przekleństw.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Tylko na nocleg w namiocie babka nie mogła już się zdecydować, choć <em>„była w młodości komendantką harcerek i to w gruncie rzeczy było jej zasługą, że młodym dziewczętom pozwalano w owym czasie zostać harcerkami…”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„– Masz opowiedzieć, jak to jest być harcerzem i o wszystkim, co robiłyście – mówiła Sophia.</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>Bardzo dawno temu babka miała ochotę opowiadać o wszystkim, co robiły, ale akurat wtedy nikt o to nie pytał. A teraz ta ochota minęła.”</em> Wielu rzeczy nie mogła już sobie przypomnieć, ale Sophia opowiadając o własnym noclegu w namiocie, pomogła jej przywołać przyjemne wspomnienia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Babka umiała się bawić, cenić życie i niezależność, i w mądry sposób uczyła tego wnuczkę. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Czytając tę książkę zastanawiałam się czy babka i dziewczynka nie spotkały się na wyspie gdzieś poza czasem, będąc tak naprawdę tą samą osobą. Nie wiedziałam tylko czy samotne wakacje są udziałem dziecka, które rozmyśla o ważnych sprawach wyobrażając sobie posiadanie niezwykłej babci, czy też staruszka wraca we wspomnieniach do swojego dzieciństwa.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Cieszę się, że właśnie teraz, pod koniec lata, przeczytałam tę niezwykle melancholijną, ale też pełną humoru opowieść autorki cyklu o Muminkach.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">W minionym tygodniu właśnie kolejny raz znalazłyśmy się <strong>&#8220;W Dolinie Muminków.&#8221;</strong> Czytaną przez Krzysztofa Kowalewskiego książkę, słuchałyśmy w czasie jazdy autem. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">U naszych ulubionych trolli też nastał właśnie koniec sierpnia: <em>“Nocami hukały sowy, a nietoperze krążyły bezszelestnie nad domem (…). W powietrzu było oczekiwanie i smutek, a księżyc wschodził wielki i złoty. Muminek zawsze najbardziej lubił ostatnie tygodnie lata, ale nigdy dokładnie nie wiedział dlaczego.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/210.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2877 aligncenter" title="Nasz ogród" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/210.jpg" alt="Nasz ogród" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/210.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/210-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Mama Muminka z okazji odnalezienia swojej torebki urządziła &#8211; kończące lato &#8211; przyjęcie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">My postanowiłyśmy wobec tego również miło zakończyć nasze wakacje. Zaczęłyśmy od przyrządzenia na śniadanie naleśników, choć zdecydowanie nie tak wielu jak Mama Muminka, która z powodu licznych gości rozrabiała ciasto naleśnikowe w wannie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„Potem nikt już nie był w stanie myśleć o niczym innym, jak tylko o wielkim festynie sierpniowym.” </em>Festyn był akurat organizowany w firmie w której pracuję:)</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/39.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2878 aligncenter" title="festyn kończący lato" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/39.jpg" alt="festyn kończący lato" width="520" height="389" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/39.jpg 520w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/39-300x224.jpg 300w" sizes="(max-width: 520px) 100vw, 520px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Po powrocie do domu, podobnie jak Muminki, pozapalałyśmy w ogrodzie lampki i latarenki. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„…iskrzyło od robaczków świętojańskich, a lampiony na drzewach, podobne do wielkich błyszczących owoców, kołysał nocny wietrzyk.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/49.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2879 aligncenter" title="Sierpniowa noc w ogrodzie" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/49.jpg" alt="Sierpniowa noc w ogrodzie" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/49.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/49-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/510.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2880 aligncenter" title="latarenka" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/510.jpg" alt="latarenka" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/510.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/510-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Nie mamy niestety w ogrodzie robaczków świętojańskich, wieczór umilały nam za to świerszcze. Nie musiałyśmy wcale tak jak Tatuś Muminka <em>„wynosić do ogrodu radia, nastawiając muzykę taneczną z zagranicy.”</em> Świerszczyk grał tak głośno, że i na naszym tarasie, jak w Dolinie Muminków <em>„zakipiało od tańca, podskoków tupania, wywijasów i trzepotu skrzydeł.”</em> Dzięki blaskowi ognia, taniec „świerszczyka” można było oglądać w formie teatru cieni na ścianie naszego domu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/64.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2881 aligncenter" title="Taniec świerszczyka" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/64.jpg" alt="Taniec świerszczyka" width="384" height="512" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/64.jpg 384w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/08/64-225x300.jpg 225w" sizes="(max-width: 384px) 100vw, 384px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>“Teraz już chłodna jesień wkroczy do Doliny Muminków. Bo inaczej jakże mogłaby znowu przyjść wiosna?”</em></span><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em><br />
</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><span style="text-decoration: underline;"><br />
Dla mamy</span>: <em>Tove Jansson „Lato”, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1984 </em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><span style="text-decoration: underline;">Dla dzieci:</span> <em>Tove Jansson „W Dolinie Muminków”, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em><br />
</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; padding-left: 150px;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><object width="425" height="350" data="http://www.youtube.com/v/aTFF-BaT0MM&amp;feature" type="application/x-shockwave-flash"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/aTFF-BaT0MM&amp;feature" /></object></span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/tak-konczy-sie-lato/">Tak kończy się lato&#8230;</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/tak-konczy-sie-lato/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ocalone dzieciństwo</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/ocalone-dziecinstwo/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/ocalone-dziecinstwo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 22:29:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[baśnie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=2357</guid>

					<description><![CDATA[<p>  To początkowe zdania książki Czingiza Ajtmatowa „Biały statek”. Zaraz po jej przeczytaniu, wydawało mi się, że zawierają właściwie wszystko co o Chłopcu, bohaterze tej opowieści można by było powiedzieć. Sens jego życia wyznaczyły dwie baśnie. Ta którą opowiadał mu dziadek &#8211; o Matce-łani, opiekunce dumnego ludu Kirgizów – dawała złudzenie przynależności do wspólnoty, poczucie bezpieczeństwa wśród dzikiej, górskiej przyrody, którą Chłopiec ożywiał dodatkowo swoją wyobraźnią. Kirgiska, a nawet po prostu ludzka więź, w świecie, który właśnie „dąży do komunizmu i myśli o lataniu w kosmos” już bowiem przestała istnieć.   Chłopiec jest „obcy” nawet dla kilku najbliższych mu osób, z którymi mieszka w skupisku trzech, górskich gospodarstw. W książce nigdy nie pada jego imię, nie jest ważny. Jest samotny, ale nie jest nieszczęśliwy. Tacy są za to właściwie wszyscy, z którymi żyje, którzy nienawidzą się wzajemnie, a chłopiec samym swym istnieniem potęguje ich złość na trudny los. Los przybranej babki, która wyszła za dziadka Chłopca, już po tym jak straciła własne dzieci, los niepłodnej ciotki i katującego ją w odwecie męża, którzy woleliby oglądać wokół własnych potomków. Również dziadek, jedyna kochająca Chłopca osoba, jedyny jego prawdziwy opiekun, jest nieszczęśliwy. Tęskni za dawnymi czasami, tradycją ginącego ludu Kirgizów, zmarłą żoną, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ocalone-dziecinstwo/">Ocalone dzieciństwo</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: center; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/07/12.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-2360 aligncenter" title="Czyngiz Ajtmatow &quot;Biały statek&quot; - fragment" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/07/12.jpg" alt="Czyngiz Ajtmatow &quot;Biały statek&quot; - fragment" width="505" height="228" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/07/12.jpg 505w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2009/07/12-300x135.jpg 300w" sizes="(max-width: 505px) 100vw, 505px" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">To początkowe zdania książki <strong>Czingiz</strong>a <strong>Ajtmatow</strong>a <strong>„Biały statek”.</strong> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Zaraz po jej przeczytaniu, wydawało mi się, że zawierają właściwie wszystko co o Chłopcu, bohaterze tej opowieści można by było powiedzieć. Sens jego życia wyznaczyły dwie baśnie. Ta którą opowiadał mu dziadek &#8211; o Matce-łani, opiekunce dumnego ludu Kirgizów – dawała złudzenie przynależności do wspólnoty, poczucie bezpieczeństwa wśród dzikiej, górskiej przyrody, którą Chłopiec ożywiał dodatkowo swoją wyobraźnią.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Kirgiska, a nawet po prostu ludzka więź, w świecie, który właśnie „dąży do komunizmu i myśli o lataniu w kosmos” już bowiem przestała istnieć.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Chłopiec jest „obcy” nawet dla kilku najbliższych mu osób, z którymi mieszka w skupisku trzech, górskich gospodarstw. W książce nigdy nie pada jego imię, nie jest ważny. Jest samotny, ale nie jest nieszczęśliwy. Tacy są za to właściwie wszyscy, z którymi żyje, którzy nienawidzą się wzajemnie, a chłopiec samym swym istnieniem potęguje ich złość na trudny los. Los przybranej babki, która wyszła za dziadka Chłopca, już po tym jak straciła własne dzieci, los niepłodnej ciotki i katującego ją w odwecie męża, którzy woleliby oglądać wokół własnych potomków. Również dziadek, jedyna kochająca Chłopca osoba, jedyny jego prawdziwy opiekun, jest nieszczęśliwy. Tęskni za dawnymi czasami, tradycją ginącego ludu Kirgizów, zmarłą żoną, boleje nad życiem córki, która rozwiodła się z mężem i porzuciła na zawsze małego synka, nad życiem drugiej, którą mąż bezkarnie bije, bo egzystencja całej osady zależy od jego dochodów. Dziadek płacze nad własną bezsilnością, ale wnuka – łączącego przodków z przyszłością i z tym co czyste i pełne nadziei, stara się ocalić. Chce by chodził do szkoły, by był szczęśliwy, by był Kirgizem, by tak jak ocalone z zagłady dzieci z baśni o Matce-łani, stworzył nowe, „oczyszczone” z degeneracji pokolenie. Tylko ta myśl przynosi dziadkowi szczęście:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„…jakie to proste nagle poczuć się szczęśliwym i komuś dać szczęście. Żeby to zawsze tak żyć! Jak teraz, jak w tej chwili. Ale życie nie jest takie – obok szczęścia czyha, wkrada się do serca, do życia, niedola stale towarzysząca człowiekowi, wieczna, nieodstępna.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Rodzice Chłopca rozwiedli się, porzucili go zanim zdążył ich zapamiętać i żyją daleko, z nowymi rodzinami.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">O matce Chłopiec nie myśli. Wie, że nie jest szczęśliwa, pracując ciężko w dalekim mieście, podczas gdy jej córki przebywają w „tygodniowym” przedszkolu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Ale ojciec? Chłopiec wie, że też ma nową żonę i dzieci, że przestał pić i jest marynarzem. I kiedy obserwując przez lornetkę widoczne z daleka jezioro Issyk-Kul, <em>„po raz pierwszy zobaczył biały statek (…), serce mu załomotało z wrażenia, takie to było piękne; i wtedy zadecydował, że jego ojciec (…) płynie właśnie na tym białym statku. Uwierzył w to, bo bardzo chciał, żeby tak było.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Wtedy też Chłopiec stworzył własną baśń. O tym jak płynie rzeką i powoli zamienia się w rybę, aż dogania statek na którym znów przybiera ludzką postać czym zadziwia i zachwyca ojca. Ale statek zazwyczaj oddalał się powoli <em>„biały, długi, ślizgał się po niebieskiej tafli jeziora, dymiąc z kominów, i nie wiedział, że płynął do niego mały chłopiec, który – w marzeniach &#8211; stał się chłopcem-rybą”.</em> Statek był wciąż niedostępny tak jak szczęście, którego chłopiec pragnął dla innych.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„Dlaczego ludzie tak żyją? Dlaczego jedni są dobrzy, drudzy źli? Czemu są szczęśliwi i nieszczęśliwi? Dlaczego są tacy, których wszyscy się boją, i tacy, których nikt się nie boi?”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em></em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Chłopiec znacznie lepiej niż ludzi, rozumiał świat roślin, zwierząt i kamieni, którym nadawał imiona.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„Można położyć się na plecach i patrzeć w niebo. Z początku przez łzy prawie nic nie widać. A potem nadciągną obłoki i będą wyprawiać tam w górze wszystko, czego się zapragnie. Obłoki wiedzą, że teraz źle jest chłopcu, że chciałby pójść gdzieś albo polecieć, żeby nikt go nie znalazł i żeby wszyscy potem wzdychali: ach i och! zginął gdzieś chłopak, gdzie go teraz znajdziemy?&#8230;”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Chłopiec rozmawiał z teczką szkolną, którą sprezentował mu dziadek, rozmyślał o drzewach, którym <em>„bardzo strasznie nocą w lesie. Są same i nikt słowa do nich nie przemówi.(…) Z pewnością drzewa, które nie zielenią się na wiosnę, to są te, które zdrętwiały ze strachu.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Ale najważniejsze była rosochata łania, którą dziadek i Chłopiec zaczęli spotykać w górach. Pojawiała się wraz z małym stadem na szlakach ich wędrówek i stała się dla nich mityczną Matką-łanią, która miała moc naprawienia i ocalenia świata.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Wtedy właśnie baśń się skończyła. Dziadek uległ zięciowi i zabił łanię, którą poćwiartowano i zjedzono w czasie pijackiej biesiady.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>„W pijackich oparach, wśród wybuchów śmiechu, chłopcu było coraz goręcej i duszniej, głowa pękała od rozsadzającego czaszkę bólu. Miał wrażenie, że ktoś celuje siekierą w jego oczy (…) Tracąc siły z gorąca, nagle ocknął się w bardzo zimnej rzece. Stał się rybą (…) i myślał o tym, że już na zawsze zostanie rybą, że nigdy nie wróci w góry.”</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;">Chłopiec popłynął do morza i myślę, że to nieprawda, że „nie dopłynął do Issyk-Kulu, nie zobaczył białego statku” i utracił drugą baśń. Wierzę, że ocalił niewinność i ocalił dzieciństwo.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="font-family: Arial; font-size: small;"><em>Czyngiz Ajtmatow <span style="font-family: Arial; font-size: 12pt; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-font-kerning: 18.0pt; mso-bidi-font-weight: bold; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA;">„</span>Biały statek&#8221;, PIW 1977</em></span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ocalone-dziecinstwo/">Ocalone dzieciństwo</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/ocalone-dziecinstwo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
