<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: Dzieci w różnych krajach i kulturach - Pikinini</title>
	<atom:link href="https://blog.dwakoziolki.pl/category/dzieci-w-roznych-krajach-i-kulturach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://blog.dwakoziolki.pl/category/dzieci-w-roznych-krajach-i-kulturach/</link>
	<description>Blog o dzieciństwie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 10 Mar 2012 09:21:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.2</generator>
	<item>
		<title>Ostatnie śniegi</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Mar 2012 09:21:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=5488</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Miała zaledwie 10 miesięcy, gdy wraz z rodzicami przeprowadziła się na małą grenlandzką wysepkę, do prymitywnej chaty w innuickiej osadzie. Dla jej ojca była to pasja, ale i codzienna praca. Na Grenlandię wyruszał tak jak my do biura;) Walter Herbert był sławnym polarnikiem, ale mimo, że był pionierskim zdobywcą bieguna północnego, uczestnikiem pierwszej trans-arktycznej ekspedycji, codzienne życie z rodziną wśród niedostępnych lodów nie było łatwe. „Mała czerwona chatka, która na najbliższe dwa lata miała stać się naszym domem, wyglądała na zaniedbaną od dawna. (…) Tata był przyzwyczajony do surowych warunków życia myśliwskiej społeczności, ale dla matki z pewnością musiał to być rozczarowujący widok. Sterty śmieci piętrzyły się zarówno na zewnątrz, jak i w środku, do dachu przywarły gnijące głowy morsów, a do wychodka przypięta była brudna psia skóra. Warstwy żółknącego wielorybiego tłuszczu zalegały na ścieżce prowadzącej do pokrytych pęcherzami drzwi. Psy husky leżały rozwalone pośród bielejących kości i brudnych głazów…”   Powrót z wyspy możliwy był praktycznie po roku, bo tak często przepływał tamtędy statek handlowy. Małą Kari opiekowała się cała wioska, a ona sama „szybko zaczęła żywić się fokami, morsami i innymi regionalnymi daniami, mówiła zaś wyłącznie w języku inuktun.” Zimą, kobiety i dzieci nie opuszczały osady, natomiast [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/">Ostatnie śniegi</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Miała zaledwie 10 miesięcy, gdy wraz z rodzicami przeprowadziła się na małą grenlandzką wysepkę, do prymitywnej chaty w innuickiej osadzie. Dla jej ojca była to pasja, ale i codzienna praca. Na Grenlandię wyruszał tak jak my do biura;) <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Wally_Herbert" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">Walter Herbert </span></a>był sławnym polarnikiem, ale mimo, że był pionierskim zdobywcą bieguna północnego, uczestnikiem pierwszej trans-arktycznej ekspedycji, codzienne życie z rodziną wśród niedostępnych lodów nie było łatwe.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51.jpg"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-full wp-image-5489 aligncenter" title="Kari Herbert z rodzicami" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51.jpg" alt="Kari Herbert z rodzicami" width="511" height="340" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51.jpg 511w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/51-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 511px) 100vw, 511px" /></a></p>
<p>„Mała czerwona chatka, która na najbliższe dwa lata miała stać się naszym domem, wyglądała na zaniedbaną od dawna. (…) Tata był przyzwyczajony do surowych warunków życia myśliwskiej społeczności, ale dla matki z pewnością musiał to być rozczarowujący widok. Sterty śmieci piętrzyły się zarówno na zewnątrz, jak i w środku, do dachu przywarły gnijące głowy morsów, a do wychodka przypięta była brudna psia skóra. Warstwy żółknącego wielorybiego tłuszczu zalegały na ścieżce prowadzącej do pokrytych pęcherzami drzwi. Psy husky leżały rozwalone pośród bielejących kości i brudnych głazów…”</p>
<p> </p>
<p>Powrót z wyspy możliwy był praktycznie po roku, bo tak często przepływał tamtędy statek handlowy.</p>
<p>Małą Kari opiekowała się cała wioska, a ona sama „szybko zaczęła żywić się fokami, morsami i innymi regionalnymi daniami, mówiła zaś wyłącznie w języku inuktun.”</p>
<p>Zimą, kobiety i dzieci nie opuszczały osady, natomiast mężczyźni wypuszczali się po skutym lodem oceanie na dalekie wyprawy łowieckie, które Walter Herbert filmował.</p>
<p>Tylko jeden raz rodzice Kari wyruszyli wspólnie saniami do bardzo odległej amerykańskiej bazy lotniczej, pozostawiając ją w wiosce. Przypłacili to prawie życiem, a dziewczynka mogłaby już całe życie mówić tylko po innuicku.</p>
<p>Rodzina wróciła do Anglii po dwóch latach, a Grenlandię odwiedzili znów, gdy Kari była dziewięciolatką.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41.jpg"><img decoding="async" class="size-full wp-image-5490 aligncenter" title="Dziewięcioletnia Kari Herbert" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41.jpg" alt="Dziewięcioletnia Kari Herbert" width="512" height="363" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/41-300x213.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>„Gościa wchodzącego do którejkolwiek z chat wciąż witały focze truchła, a widok ten wywoływał mdłości u dziewczynki, która zapomniała już o swojej przeszłości. Stare kobiety ciągle szeroko się uśmiechały, pokazując bezzębne dziąsła – od żucia zmiękczanej na ubrania skóry, po zębach pozostały im tylko kikuty. Przecinane ujadaniem półdzikich psów powietrze było ciężkie od intensywnego zapachu wielorybiego tłuszczu. Dzieci nadal biegały wokół, domagając się uwagi i obwąchując wzajemnie z czułością. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że fundament tradycyjnego stylu życia okazał się bardzo kruchy. Rodziny były rozdarte, a niektóre z nich już uległy pokusom nowoczesnego świata.”</p>
<p>Grenlandia zmieniła się jeszcze bardziej, gdy <strong>Kari Herbert </strong>powróciła na nią jako dorosła kobieta. To kolejne spotkanie opisuje w książce <strong>„Córka polarnika”</strong>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/3.jpg"><img decoding="async" class="size-full wp-image-5491 aligncenter" title="Córka polarnika" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/3.jpg" alt="Córka polarnika" width="329" height="512" /></a></p>
<p>Innuici żyją już w domach wyposażonych w cywilizacyjne udogodnienia, gdzie nastolatki wyklejają swoje pokoje plakatami Britney S. Mają rozbudzone marzenia i potrzeby, ale niewielkie możliwości by je zrealizować. Dodatkowo, podstawy ich tradycyjnego bytu zostały już prawie całkowicie zniszczone. Topnieje lód, który umożliwiał wyprawy łowieckie, zagrożeni są radioaktywnym promieniowaniem i alkoholem.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=MPWOzu_EVI8&amp;feature=plcp&amp;context=C3aebd6bUDOEgsToPDskKfJctQxlxYSz2kL3MrC94s">httpv://www.youtube.com/watch?v=MPWOzu_EVI8&amp;feature=plcp&amp;context=C3aebd6bUDOEgsToPDskKfJctQxlxYSz2kL3MrC94s</a></p>
<p>Książka opisuje zarówno ich współczesne jak i tradycyjne życie. Nie wiem chyba, które jest trudniejsze.</p>
<p>Dawniej mieli tam szansę przetrwać najsilniejsi. W książce znajdziemy opisy ich walki z lodem, słabościami, o niezwykłych zwyczajach. Dzieci noszono nago, przy ciele matki i dopiero razem ubierano się w futra. Dziecko nie miało też praktycznie szans przetrwać, gdy zginęła jego matka, dlatego grzebano je razem z nią.</p>
<p>Ciekawostką, o której opowiedziałam dzieciom jest teza, że sposobu polowań i budowy igloo, Eskimosi polarni nauczyli się podpatrując białe niedźwiedzie. Chaty i igloo musiały być też na tyle mocne by wytrzymały ciężar tego zwierzęcia.</p>
<p>Zainspirowane tym dziewczynki zbudowały własne igloo, wykorzystując <a href="http://pikinini.pl/ext/producenci/139" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">kartonowe klocki</span></a>, z których <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2012/nie-ma-to-jak-w-domu/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">kiedyś powstał domek</span></a>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5492 aligncenter" title="Igloo z kartonu" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11.jpg" alt="Igloo z kartonu" width="511" height="454" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11.jpg 511w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/11-300x267.jpg 300w" sizes="(max-width: 511px) 100vw, 511px" /></a></p>
<p>Na dach naszego igloo wdrapał się również biały niedźwiedź!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-5493 aligncenter" title="Biały niedźwiedź" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2012/03/2.jpg" alt="Biały niedźwiedź" width="446" height="512" /></a></p>
<p><em>Kari Herbert „Córka polarnika”, carta blanca 2004</em></p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/">Ostatnie śniegi</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/ostatnie-sniegi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prowansalskie wakacje małego Marcela</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/prowansalskie-wakacje-malego-marcela/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/prowansalskie-wakacje-malego-marcela/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Jun 2011 08:35:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=4633</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Czy znacie kogoś kto nie chciałby spędzić wakacji w Prowansji? Przeczytałam już sporo książek napisanych przez wielbicieli tej części Francji, ale wspomnienia Marcela Pagnola są wyjątkowe. Kiedy był dzieckiem, wiek XX dopiero się zaczynał, a Prowansja nie została jeszcze „najechana” przez rzesze turystów i kupujących tam domy, bogatych obcokrajowców. Ojciec Marcela był nauczycielem, a matka krawcową. „Kiedy szła na zakupy, zostawiała mnie po drodze w szkole u ojca, który uczył czytać sześcio- czy siedmioletnich malców. Siedziałem grzecznie w pierwszym rzędzie i podziwiałem ojcowską potęgę.”   W ten sposób czterolatek również nauczył się czytać, co wzbudziło w jego matce prawdziwe przerażenie, spowodowane obawą by „mózg chłopca nie wyleciał z wysiłku w powietrze.”   Wspomnienia Marcela są napisane niezwykle barwnie, lekko i zabawnie. Są też szczere i odkrywają często ciekawą naturę jego dziecięcych zabaw, takich jak np. karmienie kaczek w parku, do którego regularnie chodził z ciotką, siostrą mamy, na spacery. „Główne moje zajęcie polegało na rzucaniu chleba kaczkom. Głupie te zwierzaki dobrze mnie znały. Gdy tylko pokazywałem kromkę, flotylla przypływała do mnie i przystępowałem do dystrybucji. Kiedy ciotka nie patrzyła, słodkim głosem przemawiałem do nich czule i rzucałem w nie kamieniem z upartym zamiarem zabicia choćby jednej. Ta nadzieja, zawsze zawiedziona, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/prowansalskie-wakacje-malego-marcela/">Prowansalskie wakacje małego Marcela</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Czy znacie kogoś kto nie chciałby spędzić wakacji w Prowansji?</p>
<p>Przeczytałam już sporo książek napisanych przez wielbicieli tej części Francji, ale wspomnienia<strong> Marcela Pagnola</strong> są wyjątkowe. Kiedy był dzieckiem, wiek XX dopiero się zaczynał, a Prowansja nie została jeszcze „najechana” przez rzesze turystów i kupujących tam domy, bogatych obcokrajowców.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/06/12.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4636 aligncenter" title="Mój dzielny tata" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/06/12.jpg" alt="Mój dzielny tata" width="303" height="499" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/06/12.jpg 303w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/06/12-182x300.jpg 182w" sizes="(max-width: 303px) 100vw, 303px" /></a></p>
<p>Ojciec Marcela był nauczycielem, a matka krawcową. <em>„Kiedy szła na zakupy, zostawiała mnie po drodze w szkole u ojca, który uczył czytać sześcio- czy siedmioletnich malców. Siedziałem grzecznie w pierwszym rzędzie i podziwiałem ojcowską potęgę.”</em> </p>
<p> W ten sposób czterolatek również nauczył się czytać, co wzbudziło w jego matce prawdziwe przerażenie, spowodowane obawą by <em>„mózg chłopca nie wyleciał z wysiłku w powietrze.”</em></p>
<p> </p>
<p>Wspomnienia Marcela są napisane niezwykle barwnie, lekko i zabawnie. Są też szczere i odkrywają często ciekawą naturę jego dziecięcych zabaw, takich jak np. karmienie kaczek w parku, do którego regularnie chodził z ciotką, siostrą mamy, na spacery.</p>
<p><em>„Główne moje zajęcie polegało na rzucaniu chleba kaczkom. Głupie te zwierzaki dobrze mnie znały. Gdy tylko pokazywałem kromkę, flotylla przypływała do mnie i przystępowałem do dystrybucji. Kiedy ciotka nie patrzyła, słodkim głosem przemawiałem do nich czule i rzucałem w nie kamieniem z upartym zamiarem zabicia choćby jednej. Ta nadzieja, zawsze zawiedziona, przydawała uroku spacerom i w trzęsącym się tramwaju do Prado drżałem z niecierpliwości.”</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>W czasie niedzielnych spacerów do parku, ciotka Marcela poznała swojego przyszłego męża, który wkrótce stał się dla chłopca „wujem Julkiem”.</p>
<p>Obie rodziny – mimo odmiennych poglądów ojców rodzin, którzy często się sprzeczali – spędzały ze sobą dużo czasu, a pewnego dnia postanowiono wynająć wspólnie wakacyjną „willę” na wzgórzu, <em>„z dala od miasta, pośród sosen”.</em></p>
<p>Wyprawę zaczęto od skompletowania mebli kupionych u handlarza starzyzną i ich renowacji w domowej piwnicy. <em>„Praca ta trwała nie dłużej niż trzy miesiące, ale w mej pamięci zajmuje ogromne miejsce (…) W piękny czwartkowy poranek wynieśliśmy na korytarz wakacyjne umeblowanie. Zaprosiliśmy wuja Julka jako potencjalnego wielbiciela, a nasz przyjaciel handlarz przyszedł jako ekspert. Wuj podziwiał, handlarz zrobił ekspertyzę (…) Potem, jako że całość niczego nie przypominała, oświadczył, że jest to styl „ludowo–prowansalski” (…) Matka była oczarowana pięknem mebli i zgodnie z proroctwem ojca nie mogła im się napatrzeć. Spodobał jej się zwłaszcza stolik nocny, moim staraniem pociągnięty trzema warstwami lakieru. Naprawdę przyjemnie było na niego patrzeć i lepiej było patrzeć niż dotykać, bo kładąc ręce płasko na blacie można było podnieść go i przenieść w inne miejsce, jak to robią media. Sądzę, że wszyscy zauważyli tę drobną niedogodność, nikt jednak ani słowem nie popsuł sukcesu naszej wystawy. Miałem zresztą później przyjemność stwierdzić, że drobny błąd może przynieść wielkie korzyści, gdyż stolik ustawiony w dobrze oświetlonym kącie, złapał tyle much, że zapewnił ciszę i higienę w wakacyjnej jadalni, przynajmniej w pierwszym roku.”</em></p>
<p>Meble pojechały na wakacje wynajętym wozem, rodzina tramwajem, a później wędrowano wiele godzin piechotą. Wreszcie wszyscy – rodzice z Marcelem, jego bratem Pawełkiem i małą siostrzyczką, oraz wuj Julek i ciotka Róża z małym Piotrusiem – znaleźli się w starej, zrujnowanej prowansalskiej farmie. <em>„Wtedy zaczęły się najpiękniejsze dni mojego życia”.</em> Polowania na świerszcze i motyle, zabawy w Indian i organizacja walk modliszek, a wkrótce udział w prawdziwym polowaniu i myśliwskiej chwale ojca. Taki właśnie tytuł nosi też francuski oryginał książki<strong> „La gloire de mon père”,</strong> na podstawie której nakręcono też &#8211; bardzo wierny literackiemu oryginałowi &#8211; film.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=uaQqYiuP9-E">httpv://www.youtube.com/watch?v=uaQqYiuP9-E</a></p>
<p>Polecam! Zabawna i wzruszająca lektura na wakacyjne dni, niekoniecznie w Prowansji:)</p>
<p> </p>
<p><em>Marcel Pagnol „Mój dzielny tata”, Czytelnik 1978</em></p>
<p><em><span style="color: #ffffff;">/</span></em></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/prowansalskie-wakacje-malego-marcela/">Prowansalskie wakacje małego Marcela</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/prowansalskie-wakacje-malego-marcela/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zabawa w „białego człowieka”</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/zabawa-w-bialego-czlowieka/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/zabawa-w-bialego-czlowieka/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Apr 2011 13:28:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=4542</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Czy bawiliście się w Indian? Moja siostra i ja zamierzałyśmy kiedyś wyruszyć na prerię by spotkać prawdziwych Indian. Przygotowywałyśmy się więc do tego czytając wszystkie dostępne nam książki, ucząc się języka gestów i wyszywając białe tenisówki koralikami by zamienić je w mokasyny:) Nie przypuszczałam wtedy jednak, że jakieś indiańskie dzieci mogły kiedyś spędzać czas na czymś tak nudnym, jak zabawa w „białego człowieka”! Mimo całej mojej znajomości „indiańskich lektur”, dopiero teraz trafiły do mnie wspomnienia, które spisał, urodzony w 1858 r., Charles A. Eastman (Ohiyesa). „Moje indiańskie dzieciństwo” to fascynujący opis życia dziecka w plemieniu Dakota, życia, o którym – jak pisze autor – „marzył chyba każdy mały chłopiec” (i wiele dziewczynek!). Osieroconego przez matkę chłopczyka, wychowywała prawie siedemdziesięcioletnia babcia, nosząc go stale w drewnianej kołysce. „Gdy pracowała, zawieszała mnie na dzikiej winorośli lub sprężystej gałęzi tak, aby kołyskę bujał najmniejszy nawet powiew wiatru.” W czasie dalszych podróży, kołyski z dziećmi zawieszano z dwóch stron końskiego boku lub przywiązywano do dwóch skrzyżowanych tyczek od tipi, przytroczonych do psa, który mógł czasami, spragniony „rzucić się z całym bagażem w chłodny nurt strumienia”.   Babcia Ohiyesy, ciekawie rozwiązała problem wykarmienia małego niemowlęcia. „Gotowała dziki ryż i odcedzała go, a potem dodawała [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/zabawa-w-bialego-czlowieka/">Zabawa w „białego człowieka”</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Czy bawiliście się w Indian? Moja siostra i ja zamierzałyśmy kiedyś wyruszyć na prerię by spotkać prawdziwych Indian. Przygotowywałyśmy się więc do tego czytając wszystkie dostępne nam książki, ucząc się języka gestów i wyszywając białe tenisówki koralikami by zamienić je w mokasyny:)</p>
<p>Nie przypuszczałam wtedy jednak, że jakieś indiańskie dzieci mogły kiedyś spędzać czas na czymś tak nudnym, jak zabawa w „białego człowieka”!</p>
<p>Mimo całej mojej znajomości „indiańskich lektur”, dopiero teraz trafiły do mnie wspomnienia, które spisał, urodzony w 1858 r., <strong>Charles A. Eastman</strong> (Ohiyesa). <strong>„Moje indiańskie dzieciństwo”</strong> to fascynujący opis życia dziecka w plemieniu Dakota, życia, o którym – jak pisze autor – „marzył chyba każdy mały chłopiec” (i wiele dziewczynek!).</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/04/11.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4543 aligncenter" title="Moje indiańskie dzieciństwo" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/04/11.jpg" alt="Moje indiańskie dzieciństwo" width="329" height="501" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/04/11.jpg 329w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2011/04/11-197x300.jpg 197w" sizes="(max-width: 329px) 100vw, 329px" /></a></p>
<p>Osieroconego przez matkę chłopczyka, wychowywała prawie siedemdziesięcioletnia babcia, nosząc go stale w drewnianej kołysce. „Gdy pracowała, zawieszała mnie na dzikiej winorośli lub sprężystej gałęzi tak, aby kołyskę bujał najmniejszy nawet powiew wiatru.” W czasie dalszych podróży, kołyski z dziećmi zawieszano z dwóch stron końskiego boku lub przywiązywano do dwóch skrzyżowanych tyczek od tipi, przytroczonych do psa, który mógł czasami, spragniony „rzucić się z całym bagażem w chłodny nurt strumienia”.</p>
<p> </p>
<p>Babcia Ohiyesy, ciekawie rozwiązała problem wykarmienia małego niemowlęcia. „Gotowała dziki ryż i odcedzała go, a potem dodawała do rosołu z dziczyzny. Ucierała też suszoną dziczyznę niemal na proszek i moczyła w wodzie, aż wydzieliły się pożywne soki, co z kolei mieszała z tartą prażoną kukurydzą”.</p>
<p> </p>
<p>Babcia była też pierwszą nauczycielką chłopca. Uczyła go rozpoznawania głosów zwierząt, ziół, właściwego zachowania i plemiennych legend.</p>
<p>Mały Indianin w dzieciństwie szkolił się w sztuce wojennej i w tropieniu, bo te dwie umiejętności decydowały o jego przetrwaniu. Mnóstwo czasu dzieci spędzały też na zabawie: „urządzaliśmy bitwy na kule błota i wierzbowe kije, zjeżdżaliśmy z pagórków na skórach i żebrach bizona”. Różnorodność gier była zaskakująca, a ich szczegółowe opisy zajmują w książce sporo miejsca. Wiele wspomnień wiąże się z kontaktami ze zwierzętami. „Mieliśmy młode lisy, niedźwiadki, wilki, szopy, jelonki, młode bizony i wszelkiego rodzaju udomowione ptaki.” Przypomniała mi się od razu <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2011/zabawy-z-bobrami/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">historia małej Sejdżio i jej bobrów</span></a>. Co ciekawe, Sejdżio należała do plemienia Odżibwejów, najbliższych wrogów Dakota, o których często wspomina się w książce.</p>
<p> </p>
<p>Najbardziej zaskoczyła mnie zabawa w „białego człowieka.” „Malowaliśmy więc dwóch czy trzech naszych kompanów białą gliną, wkładaliśmy im kapelusze z kory brzozowej, które specjalnie szyliśmy na tę okazję, przyczepialiśmy im kawałek futra jako brodę i zmienialiśmy odzienie możliwie najdokładniej. Biel kory brzozowej miała odpowiadać ich białym koszulom. Ich towary stanowiły piasek jako cukier, fasola i kawa, suszone liście jako herbata, glina jako proch, kamienie jako kule i wreszcie woda jako niebezpieczna „woda ognista”. Wymienialiśmy na nie skóry wiewiórek, królików i małych ptaszków.”</p>
<p>Ohiyesa nie wiedział jeszcze wtedy, że wkrótce, w wieku 15 lat, przyjdzie mu rozstać się z indiańskim życiem, by przywdziać prawdziwe już ubranie białych ludzi i ich styl życia.</p>
<p>Bardzo ciekawa lektura!</p>
<p> </p>
<p><em>Charles A. Eastman (Ohiyesa) „Moje indiańskie dzieciństwo”, Wydawnictwo Tipi 2008</em></p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/zabawa-w-bialego-czlowieka/">Zabawa w „białego człowieka”</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/zabawa-w-bialego-czlowieka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sernik z aligatora i ropucha w dziurze</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/sernik-z-aligatora-i-ropucha-w-dziurze/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/sernik-z-aligatora-i-ropucha-w-dziurze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Oct 2010 21:46:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci gotują]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy kulinarne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=4260</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Książka Pauliny Wierzby „Co jedzą ludzie?” pojawiła się w naszym domu już kilka tygodni temu, ale wciąż cieszy się niesłabnącym czytelniczym powodzeniem. Wolimy nie czytać jej jednak przed porą jakiegokolwiek posiłku, choć staramy się być oczywiście wolni od stereotypowych poglądów na kulturę;) Wciąż pamiętam – czytany już dość dawno w książce „Dzieje smaku” – wywód Ludwika Stommy o tym, że skład naszego codziennego menu jest kwestią zupełnie przypadkową, zależną jedynie od społecznej umowy, warunków życia i czasu w którym się urodziliśmy. Lektura „Co jedzą ludzie?” może rzeczywiście przekonać do tej teorii.   Czy żyjąc w Afryce jedlibyśmy pędraki, mrówki i tarantule, a mieszkając w Nowym Orleanie zajadalibyśmy się sernikiem z dodatkiem mięsa aligatora? Niedawno czytałyśmy przecież historię afrykańskiej podróży Kazimierza Nowaka, który też smakował różnych niesamowitych potraw. Robi tak wielu podróżników. Ja również jadłam haggis na szkockiej farmie, ślimaki we Francji i mięso kangura w pewnej restauracji. Jednocześnie mieszkając w Polsce nie wzięłabym do ust flaków, kaszanki czy czerniny. Czytamy więc książkę i dużo rozmawiamy, o innych krajach, o tym czy ludzie są dziwni czy nie, dlaczego niektórzy ryzykują życiem jedząc trującą japońską rybę, a inni są tak biedni, że pieką – wcale nie dla zabawy – ciasteczka z [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/sernik-z-aligatora-i-ropucha-w-dziurze/">Sernik z aligatora i ropucha w dziurze</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p><a href="http://www.pikinini.pl/maly_globtroter/ksiazka_co_jedza_ludzie" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">Książka Pauliny Wierzby <strong>„Co jedzą ludzie?” </strong></span></a>pojawiła się w naszym domu już kilka tygodni temu, ale wciąż cieszy się niesłabnącym czytelniczym powodzeniem.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/15.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4261 aligncenter" title="Co jedzą ludzie?" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/15.jpg" alt="Co jedzą ludzie?" width="483" height="480" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/15.jpg 483w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/15-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/15-300x298.jpg 300w" sizes="(max-width: 483px) 100vw, 483px" /></a></p>
<p>Wolimy nie czytać jej jednak przed porą jakiegokolwiek posiłku, choć staramy się być oczywiście wolni od stereotypowych poglądów na kulturę;) Wciąż pamiętam – czytany już dość dawno w książce „Dzieje smaku” – wywód Ludwika Stommy o tym, że skład naszego codziennego menu jest kwestią zupełnie przypadkową, zależną jedynie od społecznej umowy, warunków życia i czasu w którym się urodziliśmy.</p>
<p>Lektura „Co jedzą ludzie?” może rzeczywiście przekonać do tej teorii.</p>
<p> </p>
<p>Czy żyjąc w Afryce jedlibyśmy pędraki, mrówki i tarantule, a mieszkając w Nowym Orleanie zajadalibyśmy się sernikiem z dodatkiem mięsa aligatora?</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/24.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4262 aligncenter" title="Paulina Wierzba &quot;Co jedzą ludzie?&quot;" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/24.jpg" alt="Paulina Wierzba &quot;Co jedzą ludzie?&quot;" width="513" height="319" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/24.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/24-300x187.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>Niedawno czytałyśmy przecież <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/2010/afrykanskie-ciasto-na-czesc-poznanskiego-podroznika/" target="_blank"><span style="color: #0000ff;">historię afrykańskiej podróży Kazimierza Nowaka</span></a>, który też smakował różnych niesamowitych potraw. Robi tak wielu podróżników. Ja również jadłam haggis na szkockiej farmie, ślimaki we Francji i mięso kangura w pewnej restauracji. Jednocześnie mieszkając w Polsce nie wzięłabym do ust flaków, kaszanki czy czerniny.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/34.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4263 aligncenter" title="Flaki" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/34.jpg" alt="Flaki" width="512" height="383" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/34.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/34-300x224.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>Czytamy więc książkę i dużo rozmawiamy, o innych krajach, o tym czy ludzie są dziwni czy nie, dlaczego niektórzy ryzykują życiem jedząc trującą japońską rybę, a inni są tak biedni, że pieką – wcale nie dla zabawy – ciasteczka z błota.</p>
<p> </p>
<p>Opis potraw, zwyczajów jedzeniowych i historii niektórych dań jest fascynujący. Zachęca do poszukiwań, choć chyba trudno byłoby skusić jakiegokolwiek czytelnika do kulinarnych prób inspirowanych tą lekturą. Zamiast tego, spróbowałyśmy z dziewczynkami przypomnieć sobie potrawy, które wcale nie wydają nam się obrzydliwe, mają natomiast cokolwiek dziwacznie brzmiące nazwy. Poznaniacy znają na pewno „ślepe ryby” czy „parzybrodę”, a wszyscy inni „gołąbki” i „ptasie mleczko”, które to dania nie są wcale tym na co wskazuje ich nazwa.</p>
<p> </p>
<p>Podobnie ma się sprawa z tradycyjną angielską zapiekanką o jakże zachęcającej nazwie – <strong>Toad in the hole</strong> – <strong><span style="color: #0000ff;">Ropucha w dziurze</span></strong>.</p>
<p>Tę właśnie potrawę postanowiłyśmy zrobić dziś na kolację.</p>
<p>Wykorzystałyśmy kilka parówek i ciasto naleśnikowe (puddingowe) złożone z 2 jajek, kubka mąki, łyżki stopionego masła, wody i przypraw ziołowych. Parówki zostały podsmażone i ułożone w cieście, wylanym wcześniej do żaroodpornego naczynia. Całość zapiekała się ok. 15 minut i została podana w towarzystwie keczupu i surówki.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/43.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-4265 aligncenter" title="Ropucha w dziurze" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/43.jpg" alt="Ropucha w dziurze" width="513" height="513" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/43.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/43-150x150.jpg 150w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/10/43-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>Jak na nasze rodzinne przyzwyczajenia, zapiekanka jest jednak daniem dość ciężkim, mimo to zjedzonym z apetytem. Najbardziej cieszyło jednak dziewczynki wypowiadanie nazwy potrawy, zwłaszcza kiedy zapraszały na degustację swojego lekko zaskoczonego tatę:)</p>
<p><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/sernik-z-aligatora-i-ropucha-w-dziurze/">Sernik z aligatora i ropucha w dziurze</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/sernik-z-aligatora-i-ropucha-w-dziurze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak muzyka pomaga dzieciom z Wenezueli</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/jak-muzyka-pomaga-dzieciom-z-wenezueli/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/jak-muzyka-pomaga-dzieciom-z-wenezueli/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Jun 2010 16:12:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wenezuela]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=3955</guid>

					<description><![CDATA[<p>  20 czerwca zagrała w Warszawie wenezuelska Młodzieżowa Orkiestra im. Simóna Bolivara, pod dyrekcją Gustavo Dudamela. Bardzo żałuję, że nie udało nam się być na tym koncercie.   Program wsparcia społecznego poprzez muzyczną edukację najbiedniejszych dzieci z wenezuelskich slumsów – „El Sistema”, został wymyślony i sukcesywnie wprowadzany w życie przez José Antonio Abreu, od lat siedemdziesiątych. Jest obecnie wspierany przez państwo i bierze w nim udział 15 tysięcy nauczycieli muzyki. Ok. 250 tys. dzieci z orkiestr przedszkolnych, szkolnych i młodzieżowych uczy się gry i tego jak sztuka może zmienić spojrzenie na świat. W założeniach twórcy tego ogólnonarodowego programu, muzyka ma ocalić dzieci przed przestępczością, biedą i narkotykami. Celem „El Sistema” jest też promowanie wśród młodych ludzi takich wartości jak praca w zespole, szacunek dla innych, odpowiedzialność. Jestem pod wrażeniem tego pomysłu, który udaje się realizować na tak szeroką skalę, od wielu już lat. W powodzi ogromu negatywnych informacji o świecie, warto jak najwięcej pisać i pamiętać o takich pozytywnych działaniach. Do Orkiestry im. Simóna Bolivara, trafiają najzdolniejsi i podróżując po największych salach koncertowych świata zachwycają nie tylko swoją żywiołową grą, ale propagują niezwykłą idę „El Sistema” udowadniając, że działania na rzecz poprawy losu najbiedniejszych, mają sens.   httpv://www.youtube.com/watch?v=276oR_tEmbs /</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/jak-muzyka-pomaga-dzieciom-z-wenezueli/">Jak muzyka pomaga dzieciom z Wenezueli</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>20 czerwca zagrała w Warszawie <strong>wenezuelska Młodzieżowa Orkiestra im. Simóna Bolivara</strong>, pod dyrekcją Gustavo <strong>Dudamela</strong>.</p>
<p>Bardzo żałuję, że nie udało nam się być na tym koncercie.</p>
<p> </p>
<p>Program wsparcia społecznego poprzez muzyczną edukację najbiedniejszych dzieci z wenezuelskich slumsów – <strong>„El Sistema”,</strong> został wymyślony i sukcesywnie wprowadzany w życie przez<strong> José Antonio Abreu</strong>, od lat siedemdziesiątych.</p>
<p>Jest obecnie wspierany przez państwo i bierze w nim udział 15 tysięcy nauczycieli muzyki. Ok. 250 tys. dzieci z orkiestr przedszkolnych, szkolnych i młodzieżowych uczy się gry i tego jak sztuka może zmienić spojrzenie na świat.</p>
<p>W założeniach twórcy tego ogólnonarodowego programu, muzyka ma ocalić dzieci przed przestępczością, biedą i narkotykami.</p>
<p>Celem „El Sistema” jest też promowanie wśród młodych ludzi takich wartości jak praca w zespole, szacunek dla innych, odpowiedzialność.</p>
<p>Jestem pod wrażeniem tego pomysłu, który udaje się realizować na tak szeroką skalę, od wielu już lat. W powodzi ogromu negatywnych informacji o świecie, warto jak najwięcej pisać i pamiętać o takich pozytywnych działaniach.</p>
<p>Do Orkiestry im. Simóna Bolivara, trafiają najzdolniejsi i podróżując po największych salach koncertowych świata zachwycają nie tylko swoją żywiołową grą, ale propagują niezwykłą idę „El Sistema” udowadniając, że działania na rzecz poprawy losu najbiedniejszych, mają sens.</p>
<p> </p>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=276oR_tEmbs</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #ffffff;">/</span></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/jak-muzyka-pomaga-dzieciom-z-wenezueli/">Jak muzyka pomaga dzieciom z Wenezueli</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/jak-muzyka-pomaga-dzieciom-z-wenezueli/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Afrykańskie ciasto na cześć poznańskiego podróżnika</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/afrykanskie-ciasto-na-czesc-poznanskiego-podroznika/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/afrykanskie-ciasto-na-czesc-poznanskiego-podroznika/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 22:02:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci gotują]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy kulinarne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=3898</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Kiedy rozpoczynałam lekturę książki „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”, zastanawiałam się kim naprawdę był ten szalony Poznaniak, który jako pierwszy w świecie, samotnie przemierzył Afrykę – z północy na południe i z powrotem. Tę niezwykłą historię z lat trzydziestych przypomniał Łukasz Wierzbicki, który przeczesując archiwa, zebrał listy i zdjęcia Kazimierza Nowaka z afrykańskiej, pięcioletniej wyprawy. Początkowo, ten skromny podróżnik, który na rowerze, pieszo, konno i łodzią przebył 40 tys. km, wydawał mi się po prostu bardzo nierozważny. Zostawił na przeszło pięć lat swoją żonę z małymi dziećmi i podążył drogą, która codziennie mogła doprowadzić go do śmierci. Z niebezpieczeństwami stykał się stale, ale spotkał też swoje marzenia i poczuł, że żyje w jedyny możliwy dla siebie sposób – co nie przydarza się przecież zbyt często. Fascynował go świat i lubił spotkania z ludźmi, ale uciekał od tych, których pochłonęła żądza zdobywania, wykorzystywania i otaczania się powierzchownym blichtrem. Wolał spotkać dzikie zwierzęta niż stykać się na co dzień z brutalną walką o przetrwanie jaka rozgrywa się w pozornie cywilizowanym świecie białych ludzi. Swoje marzenia starał się też połączyć z zapewnieniem bytu rodzinie. W podróż wyruszył kiedy w czasach kryzysu gospodarczego stracił pracę. Dokumentując wyprawę, publikując relacje starał się zarabiać. [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/afrykanskie-ciasto-na-czesc-poznanskiego-podroznika/">Afrykańskie ciasto na cześć poznańskiego podróżnika</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Kiedy rozpoczynałam lekturę książki <strong>„Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”,</strong> zastanawiałam się kim naprawdę był ten szalony Poznaniak, który jako pierwszy w świecie, samotnie przemierzył Afrykę – z północy na południe i z powrotem. Tę niezwykłą historię z lat trzydziestych przypomniał <strong>Łukasz Wierzbicki,</strong> który przeczesując archiwa, zebrał <strong>listy i zdjęcia Kazimierza Nowaka z afrykańskiej, pięcioletniej wyprawy</strong>. Początkowo, ten skromny podróżnik, który na rowerze, pieszo, konno i łodzią przebył 40 tys. km, wydawał mi się po prostu bardzo nierozważny. Zostawił na przeszło pięć lat swoją żonę z małymi dziećmi i podążył drogą, która codziennie mogła doprowadzić go do śmierci. Z niebezpieczeństwami stykał się stale, ale spotkał też swoje marzenia i poczuł, że żyje w jedyny możliwy dla siebie sposób – co nie przydarza się przecież zbyt często. Fascynował go świat i lubił spotkania z ludźmi, ale uciekał od tych, których pochłonęła żądza zdobywania, wykorzystywania i otaczania się powierzchownym blichtrem. Wolał spotkać dzikie zwierzęta niż stykać się na co dzień z brutalną walką o przetrwanie jaka rozgrywa się w pozornie cywilizowanym świecie białych ludzi. Swoje marzenia starał się też połączyć z zapewnieniem bytu rodzinie. W podróż wyruszył kiedy w czasach kryzysu gospodarczego stracił pracę. Dokumentując wyprawę, publikując relacje starał się zarabiać.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/1.gif"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3900 aligncenter" title="1" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/1.gif" alt="1" width="459" height="510" /></a></p>
<p>Czytałam więc książkę zafascynowana Afryką, wymiarem wyprawy ale i niezwykle ciekawym człowiekiem. Ucieszyłam się kiedy znalazłam również dziecięcą wersję tej książki. <strong>„Afrykę Kazika”</strong> czytałam więc równocześnie dzieciom.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3901 aligncenter" title="Kazimierz Nowak dla dzieci" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/2.jpg" alt="Kazimierz Nowak dla dzieci" width="356" height="511" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/2.jpg 356w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/2-209x300.jpg 209w" sizes="(max-width: 356px) 100vw, 356px" /></a></p>
<p>Krótkie rozdziały, które opisują najciekawsze dla małych czytelników przygody, zachęcają do rozmów o Afryce, otwierania atlasu i albumów. Z „dorosłej” wersji książki doczytałam też dziewczynkom kilka innych informacji. Bardzo spodobała im się np. historia o nadawaniu imion w jednym z afrykańskich plemion:</p>
<p> </p>
<p><em>„Szilluk zmienia swe imię dwa razy. Pierwsze imię pojawia się przypadkiem, zwyczaj bowiem nakazuje, by przyjaciółka matki wyszła na wieś rozpytać o nowiny, przede wszystkim zaś o imię obcego, który w ostatnim czasie do wioski zawitał. Imię to przekazuje matce i takie imię nadane zostaje niemowlęciu. Tak na przykład spotkałem imiona Padle, Efendi, Monsignore, Automobil, a nawet mojego imiennika Casimiro, który przyszedł na świat w dniu, kiedy ja pojawiłem się wśród Szylluków!</em></p>
<p><em>Drugie imię przybiera Szilluk już z własnej woli w dzień tańca wojennego, dokumentując nim osiągnięcie godności wojownika. Rzadko następuje druga zmiana imienia, mianowicie tylko w wypadku, jeśli król powołuje daną osobę na jakiś urząd.”</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Spodobała nam się też opowieść o śniegu w Afryce, po który Kazik, wiedziony tęsknotą wspinał się na Ruwenzori w Górach Księżycowych.</p>
<p>W planach miałyśmy upieczenie ciasta, a afrykańska historia zainspirowała nas do wykonania czekoladowego wypieku, zadedykowanemu poznańskiemu podróżnikowi.</p>
<p>Przepis – podobny do klasycznego „Murzynka” – pochodzi z książki <a href="http://www.pikinini.pl/dziecko_gotuje/ksiazka_cecylka_knedelek_i_fabryka_czekolady" target="_blank"><strong><span style="color: #0000ff;">„Cecylka Knedelek i fabryka czekolady”</span></strong></a> i jest na tyle prosty, że moja pomoc ograniczyła się do nadzorowania procesu rozpuszczania czekolady.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/3.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3902 aligncenter" title="Przepis na czekoladowe kostki" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/3.jpg" alt="Przepis na czekoladowe kostki" width="450" height="493" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/3.jpg 450w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/3-274x300.jpg 274w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" /></a></p>
<p>Z mieszaniem, ubijaniem i pieczeniem ciasta, dziewczynki poradziły sobie same.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/4.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3903 aligncenter" title="Pieczenie ciasta" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/4.jpg" alt="Pieczenie ciasta" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/4.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/4-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>Na końcu wierzch czarnego jak Afryka ciasta, został pokryty białymi płatkami cukrowego śniegu.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/5.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3904 aligncenter" title="Ciasto na cześć Kazimierza Nowaka" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/5.jpg" alt="Ciasto na cześć Kazimierza Nowaka" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/5.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/06/5-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p><em>Kazimierz Nowak „Rowerem i pieszo przez czarny ląd” Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931–1936</em></p>
<p><em>Łukasz Wierzbicki „Afryka Kazika”, Warszawa 2008</em></p>
<p><em><span style="color: #ffffff;">/</span></em></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/afrykanskie-ciasto-na-czesc-poznanskiego-podroznika/">Afrykańskie ciasto na cześć poznańskiego podróżnika</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/afrykanskie-ciasto-na-czesc-poznanskiego-podroznika/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Glad Pask!</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/glad-pask/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/glad-pask/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 19:28:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA["Dzieci z Bullerbyn"]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[wiosna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=3717</guid>

					<description><![CDATA[<p>  „Opowiem teraz o ostatniej Wielkanocy w Bullerbyn. (…) W Wielki Czwartek przebraliśmy się wszyscy jak zwykle w ten dzień za Baby Jagi. Chłopcy też. Włożyłam kraciastą chustkę Agdy, pasiasty fartuch i długą czarną spódnicę. Wzięłam też z pieca chlebowego długi pogrzebacz, by mieć na czym jechać. Lasse jechał na wielkiej miotle podwórzowej. Pojechałam konno do Zagrody Północnej i zawiozłam listy z życzeniami świątecznymi do Britty i Anny. – Wesołych Świąt życzy stara czarownica. Teraz jadę na Łysą Górę – napisałam w liście.” Dziś w całej Szwecji zaroiło się od mniejszych i większych czarownic, a na ulicach zrobiło się od razu bardziej kolorowo. Szwedzkie wazony pełne są dziś brzozowych gałązek. Ich pierwsze zielone listki mają zachęcić wiosnę do szybszego przybycia, są też symbolem odradzającego się życia. Niegdyś, w Wielki Piątek pełniły też rolę rózg, którymi bito domowników na pamiątkę biczowania Chrystusa. Podobne rózgi były zresztą w użyciu również w polskich domach. Moje córki za każdym razem, z przejęciem słuchają opowieści dziadka o tym jak w wielkopiątkowy poranek, jego mama wpadała do sypialni z rózgą i słowami „za boże rany!” na ustach. W Szwecji kwitnące brzozowe gałązki ozdabiane są głównie kolorowymi piórkami, w Polsce – pisankami i wstążeczkami. W naszym brzozowym [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/glad-pask/">Glad Pask!</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p><em>„Opowiem teraz o ostatniej Wielkanocy w Bullerbyn. (…)</em></p>
<p><em>W Wielki Czwartek przebraliśmy się wszyscy jak zwykle w ten dzień za Baby Jagi. Chłopcy też. Włożyłam kraciastą chustkę Agdy, pasiasty fartuch i długą czarną spódnicę. Wzięłam też z pieca chlebowego długi pogrzebacz, by mieć na czym jechać. Lasse jechał na wielkiej miotle podwórzowej. Pojechałam konno do Zagrody Północnej i zawiozłam listy z życzeniami świątecznymi do Britty i Anny.</em></p>
<p><em>– Wesołych Świąt życzy stara czarownica. Teraz jadę na Łysą Górę – napisałam w liście.”</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/4.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3719 aligncenter" title="Lisa z Bullerbyn" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/4.jpg" alt="Lisa z Bullerbyn" width="513" height="382" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/4.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/4-300x223.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p>Dziś w całej Szwecji zaroiło się od mniejszych i większych czarownic, a na ulicach zrobiło się od razu bardziej kolorowo.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3720 aligncenter" title="szwedzkie czarownice" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/2.jpg" alt="szwedzkie czarownice" width="480" height="300" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/2.jpg 480w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/2-300x188.jpg 300w" sizes="(max-width: 480px) 100vw, 480px" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/3.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3721 aligncenter" title="Szwecja - Wielki Czwartek" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/3.jpg" alt="Szwecja - Wielki Czwartek" width="500" height="376" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/3.jpg 500w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/3-300x226.jpg 300w" sizes="(max-width: 500px) 100vw, 500px" /></a></p>
<p>Szwedzkie wazony pełne są dziś brzozowych gałązek. Ich pierwsze zielone listki mają zachęcić wiosnę do szybszego przybycia, są też symbolem odradzającego się życia. Niegdyś, w Wielki Piątek pełniły też rolę rózg, którymi bito domowników na pamiątkę biczowania Chrystusa. Podobne rózgi były zresztą w użyciu również w polskich domach. Moje córki za każdym razem, z przejęciem słuchają opowieści dziadka o tym jak w wielkopiątkowy poranek, jego mama wpadała do sypialni z rózgą i słowami „za boże rany!” na ustach.</p>
<p>W Szwecji kwitnące brzozowe gałązki ozdabiane są głównie kolorowymi piórkami, w Polsce – pisankami i wstążeczkami.</p>
<p>W naszym brzozowym bukiecie rozgościło się gniazdko z kurczaczkami i wielkanocne ozdoby zrobione przez dziewczynki.</p>
<p> </p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="color: #99cc00;">Życzymy Wesołych Świąt Wielkanocnych! Glad Pask!</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3722 aligncenter" title="Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/1.jpg" alt="Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!" width="519" height="390" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/1.jpg 519w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/04/1-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 519px) 100vw, 519px" /></a></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/glad-pask/">Glad Pask!</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/glad-pask/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dzieciństwo w starożytnej Grecji</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/dziecinstwo-w-starozytnej-grecji/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/dziecinstwo-w-starozytnej-grecji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 17:57:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Historia dzieciństwa]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=3671</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Historia o Filemonie i Baucis przeniosła nas na jakiś czas do starożytnej Grecji. Dziewczynki całkiem sporo już o niej wiedzą, zwłaszcza starsza – po tegorocznych lekcjach historii w szkole i ostatniej lekturze „Przygód Odyseusza”. Młodszą interesowało najbardziej codzienne życie greckich dzieci i jej starsza siostra opowiedziała jej o spartańskich niemowlętach zrzucanych ze skały. To chyba najbardziej znany wątek związany z życiem w Sparcie – jednym z głównych polis greckich. Podstawowym źródłem wiedzy o wychowaniu w Sparcie jest „Żywot Likurga” Plutarcha. Pochodzi on z I/II w. n.e., a źródła pierwotne z których korzystał Plutarch, w większości nie zachowały się. Właśnie Plutarch pisał, że o życiu dziecka w Sparcie decydowali najstarsi mężczyźni, a słabe i chore dzieci nie były raczej strącane w przepaść lecz porzucane w górach. Rodzina nie mogła w żaden sposób ich uratować.   W trochę lepszej sytuacji były niemowlęta z innych greckich państw–miast. Po narodzinach były przez matkę prezentowane ojcu. Jeśli ten wątpił w swoje ojcostwo lub jeśli dziecko było upośledzone, jak również było kolejną w rodzinie dziewczynką, także je porzucano. Często jednak w specjalnym miejscu, gdzie mogło zostać zabrane przez innych obywateli i wychowane na niewolnika. Stosowną ilustrację znalazłyśmy w bardzo ciekawej książce dla dzieci „Świat starożytny”. [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/dziecinstwo-w-starozytnej-grecji/">Dzieciństwo w starożytnej Grecji</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"> </p>
<p>Historia o Filemonie i Baucis przeniosła nas na jakiś czas do starożytnej Grecji. Dziewczynki całkiem sporo już o niej wiedzą, zwłaszcza starsza – po tegorocznych lekcjach historii w szkole i ostatniej lekturze „Przygód Odyseusza”.</p>
<p>Młodszą interesowało najbardziej codzienne życie greckich dzieci i jej starsza siostra opowiedziała jej o spartańskich niemowlętach zrzucanych ze skały.</p>
<p>To chyba najbardziej znany wątek związany z życiem w <strong>Sparcie</strong> – jednym z głównych polis greckich.</p>
<p>Podstawowym źródłem wiedzy o wychowaniu w Sparcie jest „Żywot Likurga” Plutarcha. Pochodzi on z I/II w. n.e., a źródła pierwotne z których korzystał Plutarch, w większości nie zachowały się. Właśnie Plutarch pisał, że o życiu dziecka w Sparcie decydowali najstarsi mężczyźni, a słabe i chore dzieci nie były raczej strącane w przepaść lecz porzucane w górach. Rodzina nie mogła w żaden sposób ich uratować.</p>
<p> </p>
<p>W trochę lepszej sytuacji były <strong>niemowlęta z innych greckich państw</strong>–<strong>miast</strong>. Po narodzinach były przez matkę prezentowane ojcu. Jeśli ten wątpił w swoje ojcostwo lub jeśli dziecko było upośledzone, jak również było kolejną w rodzinie dziewczynką, także je porzucano. Często jednak w specjalnym miejscu, gdzie mogło zostać zabrane przez innych obywateli i wychowane na niewolnika. Stosowną ilustrację znalazłyśmy w bardzo ciekawej książce dla dzieci <strong>„Świat starożytny”.</strong></p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/11.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3673 aligncenter" title="Porzucanie dzieci w starożytnej Grecji" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/11.jpg" alt="Porzucanie dzieci w starożytnej Grecji" width="458" height="286" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/11.jpg 458w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/11-300x187.jpg 300w" sizes="(max-width: 458px) 100vw, 458px" /></a></p>
<p>Tam również poczytałyśmy o greckim dzieciństwie:</p>
<p><em>„Siódmego dnia po narodzinach dziecka, drzwi frontowe domu dekorowano girlandami z gałęzi oliwki, kiedy przyszedł na świat chłopiec lub z wełny, gdy urodziła się dziewczynka. Rodzina składała ofiarę bogom i wydawano ucztę dla krewnych.”</em></p>
<p>Podczas tej uroczystości obnoszono dziecko wokół ogniska i nadawano mu imię.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/21.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3674 aligncenter" title="Dzieciństwo w starożytnej Grecji" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/21.jpg" alt="Dzieciństwo w starożytnej Grecji" width="263" height="512" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/21.jpg 263w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/21-154x300.jpg 154w" sizes="(max-width: 263px) 100vw, 263px" /></a></p>
<p>Jako piastunki do dzieci, zatrudniano często w Atenach Spartanki, które słynęły z dobrego zdrowia i umiejętnych, chociaż surowych metod wychowawczych, wg których same zostały przecież wychowane.</p>
<p>Odpowiedzialność za <strong>losy spartańskiego dziecka</strong> po ukończeniu szóstego roku życia przejmowało państwo, a celem wychowania było ukształtowanie nieustraszonego żołnierza. Mężczyźni większość czasu spędzali od dziecka we własnym gronie, a styl ich życia powodował zanik wszelkich indywidualnych cech i uzdolnień. Najważniejszymi przedmiotami edukacji były ćwiczenia atletyczne, taniec i posługiwanie się bronią, a muzyki i poezji uczono w tylko w niewielkim stopniu.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/31.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3675 aligncenter" title="Wychowanie w starożytnej Sparcie" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/31.jpg" alt="Wychowanie w starożytnej Sparcie" width="363" height="512" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/31.jpg 363w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/31-213x300.jpg 213w" sizes="(max-width: 363px) 100vw, 363px" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>źródło: miesięcznik &#8220;Kumpel&#8221; 4/2008</em></p>
<p> </p>
<p>Dzieci hartowano poprzez chodzenie boso i prawie nago, rzadką kąpiel, spanie na własnoręcznie zebranej trzcinie. Wyżywienie było niewystarczające, zachęcano więc chłopców do kradzieży żywności w okolicznych gospodarstwach podległych chłopów. Raz w roku odbywały się zawody, w czasie których chłopcy byli bici. Sprawdzano, który wytrzyma najdłużej bez krzyku.</p>
<p>O wartości życia dziewczynki stanowiła jej przydatność do rodzenia silnych i zdrowych dzieci.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/4.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3677 aligncenter" title="Dziewczynki w starożytnej Sparcie" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/4.jpg" alt="Dziewczynki w starożytnej Sparcie" width="392" height="513" /></a></p>
<p>W <strong>edukacji ateńskiej</strong> również przykładano wielką wagę do tężyzny fizycznej, która powinna jednak łączyć się w dużym stopniu z umiejętnością gry na instrumentach, recytowania poezji i sztuką przemawiania. Do szkoły uczęszczali oczywiście tylko chłopcy, a dziewczynki uczone były w domu przez matki.</p>
<p>Szkoda, że niemożliwe jest już bliższe poznanie tego odległego świata.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/5.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3678 aligncenter" title="Zabawy w starożytnej Grecji" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/03/5.jpg" alt="Zabawy w starożytnej Grecji" width="513" height="290" /></a></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>S. Peach, A. Miliard „Grecy” w: „Szkolny przewodnik – starożytny świat”, Wydawnictwo RTW, Warszawa 1998</em></p>
<p><em><span style="color: #ffffff;">/</span></em></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/dziecinstwo-w-starozytnej-grecji/">Dzieciństwo w starożytnej Grecji</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/dziecinstwo-w-starozytnej-grecji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak zbudować igloo</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/jak-zbudowac-igloo/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/jak-zbudowac-igloo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 22:07:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w ogrodzie]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[igloo]]></category>
		<category><![CDATA[ogród]]></category>
		<category><![CDATA[zabawa]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=3578</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Ilość śniegu, który przysypał w tym roku nasz ogród, wystarczyłaby pewnie na zbudowanie solidnej osady igloo dla gromadki Innuitów. Nie znamy niestety jednak żadnego, który pokazałby nam jak się takie igloo buduje. Odważyliśmy się więc tylko na wykopanie śniegowego tunelu na tarasie, którym można przedostać się z domu do ogrodu. Z naszej budowli byliśmy bardzo dumni, ale tylko do czasu, kiedy zobaczyliśmy zdjęcia z lodowo–śniegowych hoteli, których sporo powstaje w Finlandii, Szwecji czy Kanadzie. Ciekawe czy Innuitom spodobałby się nocleg w takim pokoiku? Icehotel, Sweden   Moich wątpliwości co do szansy na zbudowanie przez nas igloo, nie podzielała jednak zupełnie moja młodsza córka. Kiedy w zeszłym tygodniu odbierałam ją ze szkoły, pokazała mi z dumą zaczątki białej budowli na szkolnym placu zabaw. Byłam naprawdę zdumiona, bo zerówkowicze ułożyli całkiem już spory, okrągły cokół z kawałków zbitego śniegu. Córka oczekiwała teraz mojej rady, co do dalszych kroków budowy i co najważniejsze, sposobu ułożenia dachu. Rozmawiałyśmy o tym w drodze do domu mojej przyjaciółki, której siedmioletnia córeczka, wraz ze swoim dziadkiem, zbudowała w ogródku wspaniałe igloo. Zupełnie się go tam nie spodziewałyśmy! Może w przyszłym roku również odważymy się spróbować? Na razie gromadzimy wiedzę teoretyczną i szukamy dalszych inspiracji:) Pomocnym może [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/jak-zbudowac-igloo/">Jak zbudować igloo</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Ilość śniegu, który przysypał w tym roku nasz ogród, wystarczyłaby pewnie na zbudowanie solidnej osady igloo dla gromadki Innuitów. Nie znamy niestety jednak żadnego, który pokazałby nam jak się takie igloo buduje. Odważyliśmy się więc tylko na wykopanie śniegowego tunelu na tarasie, którym można przedostać się z domu do ogrodu.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/11.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3580 aligncenter" title="Śniegowy tunel w naszym ogrodzie" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/11.jpg" alt="Śniegowy tunel w naszym ogrodzie" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/11.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/11-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>Z naszej budowli byliśmy bardzo dumni, ale tylko do czasu, kiedy zobaczyliśmy zdjęcia z lodowo–śniegowych hoteli, których sporo powstaje w Finlandii, Szwecji czy Kanadzie. Ciekawe czy Innuitom spodobałby się nocleg w takim pokoiku?</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3581 aligncenter" title="Lodowy hotel" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/2.jpg" alt="Lodowy hotel" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.icehotel.com/" target="_blank"><em>Icehotel, Sweden</em></a></p>
<p style="text-align: center;"> </p>
<p>Moich wątpliwości co do szansy na zbudowanie przez nas igloo, nie podzielała jednak zupełnie moja młodsza córka. Kiedy w zeszłym tygodniu odbierałam ją ze szkoły, pokazała mi z dumą zaczątki białej budowli na szkolnym placu zabaw. Byłam naprawdę zdumiona, bo zerówkowicze ułożyli całkiem już spory, okrągły cokół z kawałków zbitego śniegu. Córka oczekiwała teraz mojej rady, co do dalszych kroków budowy i co najważniejsze, sposobu ułożenia dachu. Rozmawiałyśmy o tym w drodze do domu mojej przyjaciółki, której siedmioletnia córeczka, wraz ze swoim dziadkiem, zbudowała w ogródku wspaniałe igloo. Zupełnie się go tam nie spodziewałyśmy!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/32.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3582 aligncenter" title="Igloo w ogródku" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/32.jpg" alt="Igloo w ogródku" width="512" height="384" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/32.jpg 512w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/02/32-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 512px) 100vw, 512px" /></a></p>
<p>Może w przyszłym roku również odważymy się spróbować? Na razie gromadzimy wiedzę teoretyczną i szukamy dalszych inspiracji:)</p>
<p>Pomocnym może okazać się, choćby taki filmik.</p>
<p style="text-align: center;">httpv://www.youtube.com/watch?v=R-x5QOSqP3E</p>
<p style="text-align: center;"> </p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/jak-zbudowac-igloo/">Jak zbudować igloo</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/jak-zbudowac-igloo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dziewczynki i chłopcy z Afganistanu</title>
		<link>https://blog.dwakoziolki.pl/dziewczynki-i-chlopcy-z-afganistanu/</link>
					<comments>https://blog.dwakoziolki.pl/dziewczynki-i-chlopcy-z-afganistanu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[agnieszkai]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 21:25:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieci w różnych krajach i kulturach]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie kategorie]]></category>
		<category><![CDATA[Afganistan]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://blog.pikinini.pl/?p=3442</guid>

					<description><![CDATA[<p>  Akcja w dwóch powieściach Hosseiniego, które przeczytałam w czasie ostatnich kilku dni, dzieje się na przestrzeni wielu lat tragicznej historii Afganistanu. Życie głównych bohaterów nie koncentruje się na współczesnych im przeżyciach. Powraca do arkadyjskich, ale też traumatycznych wspomnień własnej i rodzinnej przeszłości oraz przechodzi w tęskne marzenia o lepszej przyszłości. Mariam, Lajla, Amir, Hassan są dziećmi o różnej historii. Ich dzieciństwo tkwi w nich przez całe życie. Pamięć szczęścia bądź cierpienia, którego wtedy zaznali naznacza ich czyny w dorosłym życiu. Na własne dzieci przenoszą i siłę i balast. Dzięki nim podejmują się też walczyć z własnymi słabościami, samotnością, zniewoleniem, ograniczeniami kultury.  Walczą o własną godność, ale również dosłownie – o życie. W czasie wojen, fanatycznych prześladowań religijnych czy niewolą i męską dominacją w rodzinie. Powieści Hosseiniego nie są dla mnie literacko idealne, czasami drażnią formą, dość topornie zarysowanymi zwrotami akcji, niezręcznymi dialogami. Nie zmienia to jednak faktu, że są całkowicie pochłaniającą lekturą od której trudno się oderwać, mówiącą o ważnych, wciąż nierozwiązanych niestety problemach politycznych i ciągle aktualnych rozterkach ludzkich. Mnie skłoniły do głębszych poszukiwań źródeł tragicznej historii Afganistanu i do kolejnej zadumy nad kulturową odmiennością, ale i moralnym uniwersalizmem ludzkich losów.   Khaled Hosseini „Tysiąc wspaniałych słońc”, Wydawnictwo [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/dziewczynki-i-chlopcy-z-afganistanu/">Dziewczynki i chłopcy z Afganistanu</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Akcja w dwóch powieściach Hosseiniego, które przeczytałam w czasie ostatnich kilku dni, dzieje się na przestrzeni wielu lat tragicznej historii Afganistanu.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3444 aligncenter" title="Tysiąc wspaniałych słońc i Chłopiec z latawcem" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/1.jpg" alt="Tysiąc wspaniałych słońc i Chłopiec z latawcem" width="518" height="367" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/1.jpg 518w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/1-300x213.jpg 300w" sizes="(max-width: 518px) 100vw, 518px" /></a></p>
<p>Życie głównych bohaterów nie koncentruje się na współczesnych im przeżyciach. Powraca do arkadyjskich, ale też traumatycznych wspomnień własnej i rodzinnej przeszłości oraz przechodzi w tęskne marzenia o lepszej przyszłości.</p>
<p><strong>Mariam, Lajla, Amir, Hassan</strong> są dziećmi o różnej historii. Ich dzieciństwo tkwi w nich przez całe życie. Pamięć szczęścia bądź cierpienia, którego wtedy zaznali naznacza ich czyny w dorosłym życiu. Na własne dzieci przenoszą i siłę i balast. Dzięki nim podejmują się też walczyć z własnymi słabościami, samotnością, zniewoleniem, ograniczeniami kultury.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-3445 aligncenter" title="kadr z filmu &quot;Chłopiec z latawcem&quot;" src="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/2.jpg" alt="kadr z filmu &quot;Chłopiec z latawcem&quot;" width="513" height="342" srcset="https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/2.jpg 513w, https://blog.dwakoziolki.pl/wp-content/uploads/2010/01/2-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" /></a></p>
<p> Walczą o własną godność, ale również dosłownie – o życie. W czasie wojen, fanatycznych prześladowań religijnych czy niewolą i męską dominacją w rodzinie.</p>
<p>Powieści Hosseiniego nie są dla mnie literacko idealne, czasami drażnią formą, dość topornie zarysowanymi zwrotami akcji, niezręcznymi dialogami.</p>
<p>Nie zmienia to jednak faktu, że są całkowicie pochłaniającą lekturą od której trudno się oderwać, mówiącą o ważnych, wciąż nierozwiązanych niestety problemach politycznych i ciągle aktualnych rozterkach ludzkich.</p>
<p>Mnie skłoniły do głębszych poszukiwań źródeł tragicznej historii Afganistanu i do kolejnej zadumy nad kulturową odmiennością, ale i moralnym uniwersalizmem ludzkich losów.</p>
<p> </p>
<p><em>Khaled Hosseini „Tysiąc wspaniałych słońc”, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2009</em></p>
<p><em>Khaled Hosseini „Chłopiec z latawcem”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2008</em></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff;">Trailer filmu &#8220;Chłopiec z latawcem&#8221;</span></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=QShSxSnhWuY">httpv://www.youtube.com/watch?v=QShSxSnhWuY</a></p>
<p>The post <a href="https://blog.dwakoziolki.pl/dziewczynki-i-chlopcy-z-afganistanu/">Dziewczynki i chłopcy z Afganistanu</a> appeared first on <a href="https://blog.dwakoziolki.pl">Pikinini</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://blog.dwakoziolki.pl/dziewczynki-i-chlopcy-z-afganistanu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
